ďťż
Pyza na polskich dróşkach
10 stycznia 2011 - God Wars Dungeon - Starożytny więzień
Labirynt / Prisoners
Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia
Nieudolne próby oswojenia...help!
Więzień labiryntu / The Maze Runner
Konkurs fotograficzny-edycja marzec'2013
szukamy tanszych odpowiednikow lekow
Czy kanarki mogą odbyć tylko jeden lęg w roku ?
Zapasiona samiczka czy moĹźe inny problem
Geocaching!!!

Pyza na polskich dróşkach

Opis: Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie. W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu… (opis dystrybutora)


Mała mieszanka dwóch części! Zdecydowanie lepsze niż jedynka! Lekka mieszanka z trójką im się mieszała. O leku na śmierć w drugiej części książki mało mówiono a tu w filmie całkiem dużo. Przede wszystkim udała im się sceneria zniszczonego miasta. Miałam złe przeczucia do pokazania pobytu na pustyni oraz poparzeńców i jak zostaną przedstawieni. Myliłam się. Fabuła była a akcja dodała im uroku. Zabrakło mi jedynie jeszcze tej jednej ucieczki na pustyni w dzień, ale trudno. Co mnie zdziwiło to, że Minho został porwany a w książce tego nie było. Największy plus tej trylogii- brak miłości głównych bohaterów.
Jedyne co ten film miał podobne....to tytuł, imiona bohaterów i dosłownie kilka scen wyjętych z treści, które nic nie wnosiły do akcji filmu.
Gra aktorska na plus, efekty specjalne na plus i tyle mogę powiedzieć dobrego o tym filmie. Niestety znając już jego fabułę przed obejrzeniem filmu oczekiwałam czegoś lepszego i bardziej spójnego.
Ciekawe czy James Dashner miał w ręku scenariusz?
Widzieliście film "Maze Runner"? Jeżeli nie, to niewiele straciliście. Obiecujące wprowadzenie, letnie rozwinięcie, urwany finał zapowiadający powstanie kolejnych dwóch części. W zasadzie to ostatnie minuty były najfajniejsze, bo zapowiadały coś potencjalnie interesującego. "The Scorch trials" niestety okazał się być równie letni jak jego poprzednik. Film ma całkiem niezłe tempo, zrobiony jest przyzwoicie, Aidan Gillen jest fajny w roli fałszywego Jansona (ale w zasadzie gra na auto-pilocie, bo to kalka jego postaci z "Gry o tron") ale...

Historii brakuje "mięcha", nie wywołuje żadnych emocji, jest bezbarwna, przewidywalna, odtwórcza, a młodzi bohaterowie są przezroczyści. Na ekranie dochodzi do zgonów, ktoś zdradza grupę, postacie zostają rozdzielone na jakiś czas, a mi nawet na moment powieka nie drgnęła. Postacie pokpiono zupełnie, ich konstrukcja opiera się na różnych kliszach, prowadzone przez nich dialogi spisane zostały chyba przez bota, chociaż to już druga część, to wciąż nie zainwestowano czasu ani chęci w nadanie im jakiejś głębi, a do tego odegrani są bez wyrazu.

Jeżeli coś w tym filmie cieszy, to strona wizualna, a zwłaszcza kolorystyka. Pustynne krajobrazy skąpane w ciepłym świetle, chłodne laboratoria, mroczne tunele pokryte bazgrołami oraz zamieszkujące je zombie-podobne stwory, których koncept ewidentnie został zerżnięty z doskonałej gry "The Last uf us". Ogólnie mówiąc, przeciętne patrzydło, które ma szansę się spodobać docelowej - nastoletniej - grupie odbiorczej, ale starszy widz machnie na to ręką ze zrezygnowaniem. No i oczywiście znowu mamy urwany finał...


ďťż
Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Pyza na polskich dróżkach Design by SZABLONY.maniak.pl.