![]() |
|||||
![]() |
|||||
![]() |
|||||
Pyza na polskich dróżkach Raj: nadzieja / Paradies: Hoffnung Raj na ziemi / Wanderlust Ciekawy przypadek Benjamina Buttona / The Curious Case of Nuska w Wietnamie - foto zwiastun Pierwszy w życiu kanarek, jaka mutacja? Skubani / Free Birds Zaginiona / Gone Cuda Do oddania 2 jużaczki okolice Leszna ! X-Men: Pierwsza klasa / X-Men: First Class |
Pyza na polskich dróżkachJu¿ nie pamiêtam kiedy zapad³a decyzja, ¿e tym razem jedziemy do Tajlandii i Kambod¿y. Super!!Najbardziej oczywi¶cie cieszy³am siê na tê Kambod¿ê. Ju¿ sama nazwa brzmi ekscytuj±co, prawda? ![]() Rozpoczê³o siê wiêc „polowanie” na okazyjne bilety lotnicze. A w tym jak wiadomo najlepsza jest ¯mijka ![]() Mija³y dni, tygodnie ……. i nic ![]() Pojawi³ siê nawet pomys³ zmiany kierunku. Ale jak to?? Nie bêdzie mojej Kambod¿y?? Teraz?? Jak ja ju¿ siê tak na ni± napali³am, ¿e nie wspomnê o takim drobiazgu, ¿e kilka osób w pracy ju¿ wie ¿e jadê do Kambod¿y (oj co, nie mog³am siê powstrzymaæ) ![]() Mijaj± kolejne tygodnie a nawet miesi±ce. Na promocyjne bilety nie ma ju¿ co liczyæ, bo do naszego wylotu – tego zaplanowanego – pozosta³o 5 tygodni. Zwo³ujemy wiêc naradê aby zadecydowaæ, co robimy. Opcje s± dwie: - lecimy tak jak by³o zaplanowane, bez wzglêdu na koszt biletów i powodzie, które teraz nawiedzaj± Tajlandiê - przek³adamy wyjazd na „po nowym roku” . W czasie spotkania Mani dzwoni do swojego kolegi Rafa³a, który te¿ jest mistrzem w wyszukiwaniu biletów (z pe³n± odpowiedzialno¶ci± polecam us³ugi kolegi Rafa³a biuro@centrum-amazingtravel.pl). Ju¿ podczas tej rozmowy Rafa³ rzeczowo pyta a dlaczego Tajlandia, a nie Wietnam? No w³a¶nie, dlaczego? Najwa¿niejsze, jednak ¿e cz³on drugi wyjazdu – Kambod¿a – nie budzi pytañ i w±tpliwo¶ci ![]() Nie minê³a godzina a Rafa³ ju¿ wyszuka³ nam atrakcyjny przelot na trasie Warszawa-Hanoi-Warszawa. Okaza³o siê, ¿e od pocz±tku istnia³a opcja numer 3, której nie brali¶my pod uwagê a któr± w³a¶nie wybrali¶my ![]() A wiêc jedziemy ![]() Teraz do pracy przystêpuje ca³e trio: ¯mijka, Mani i Rafa³. Planuj±, sprawdzaj±, rezerwuj±, a tam gdzie trzeba tak¿e op³acaj±. Dziêki ich ¿mudnej pracy 16 listopada 2011 r. mo¿emy spotkaæ siê na Okêciu ¿eby o 6.25 odlecieæ do Frankfurtu. We Frankfurcie mamy 5 godzin oczekiwania. Skracamy sobie ten czas zwiedzaniem lotniska, a ¿e wi±¿e siê to z nieustann± jazd± kolejk± w t± i z powrotem, to ju¿ nie nasza wina ![]() ![]() ![]() Tu¿ przed wylotem, w ramach po¿egnania z cywilizacj±, odwiedzamy jeszcze MacDonalds’a, a o 13.55 startujemy prosto do Hanoi. Nareszcie ![]() Nuska dnia Pi± 14:20, 13 Lip 2012, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz Tylko tyle???Pol roku zajelo Ci napisanie jednego posta???Ja sie tu rozsiadlam z kawa i nawet lyka nie wzielam.... ![]() Czekam na wiecej..:)Pozdrwiam karawaniarzy Nuska, jeestem pod wra¿eniem.. Jeszcze nie zd±¿yli¶my na kolejny wyjazd siê zebraæ, a Ty "ju¿" pierwsze kilka godzin wyjazdu opisa³a¶ ![]() I to w jakiej czê¶ci - kolejka na lotnisku we Frankfurcie ![]() Czekam na rozwój wydarzeñ ![]() "Lubie to" ![]() ![]() Zasiadam i ja skoro jest jeszcze wolne miejsce w pierwszym rzêdzie. Napiêcie faktycznie jak w transformatorze przesy³owym energii elektrycznej w Las Vegas. Zatem pozosta³o oczekiwaæ... Z takim dopingiem to mo¿e jako¶ pójdzie mi z górki ![]() Mo¿e, bo na imgageschack teraz takie zmiany, ¿e nie wiem czy sobie poradzê z wiêksz± ilo¶ci± fotek, ale zrobiê to w mojej mocy. Dziêki ¿e jeste¶cie ![]() zasiad³am ko³o Ducha w oczekiwaniu d³u¿szej relacji, no ale dobre i to. Ciekawa jestem dalszej relacji. Póki co poogl±da³am sobie zdj±tka z Frankfurtu. Na razie nie jest ¼le. Czekam na ci±g dalszy. Lecimy Vietnam Airlines. Okazuje siê, ¿e to zupe³nie porz±dne linie lotnicze i to zarówno pod wzglêdem obs³ugi, serwowanego jedzenia jak i co chyba najwa¿niejsze samego samolotu ![]() Lot trwa³ ponad 10 godzin, ale zlecia³ nam w miarê szybko. Kto móg³ spaæ to spa³, a kto nie móg³ zasn±æ mia³ do dyspozycji w³asny monitorek i pilota, a za ich po¶rednictwem ca³± gamê mo¿liwo¶ci skrócenia sobie czasu lotu. ![]() Najwiêkszym powodzeniem cieszy³a siê oczywi¶cie mo¿liwo¶æ sprawdzenia gdzie ju¿ jeste¶my i jak d³ugo przyjdzie nam jeszcze przebywaæ w przestworzach. A¿ wreszcie o 6.45 l±dujemy w Hanoi ![]() Sprawdzenie dokumentów (wizy wykupili¶my jeszcze w Warszawie) i odbiór baga¿y przebiega bardzo sprawnie, choæ nie bez strat w sprzêcie. ¯mijki nowa walizka na now± ju¿ nie wygl±da, a moja ewidentnie zaczyna kuleæ i ju¿ na ca³y wyjazd zyskuje miano kulawcy ![]() Rezerwuj±c hotel w Hanoi zamówili¶my te¿ sobie odbiór z lotniska. Bez problemu odnajdujemy siê z czekaj±cym na nas taksówkarzem i spokojnie zmierzamy do hotelu. To co widzimy zza szyb taksówki jest fascynuj±ce i pobudzaj±ce wyobra¼niê. Jedyne co nas niepokoi to mg³a. Matko!! Czy tak bêdzie codziennie? Ju¿ zaczynamy siê martwiæ o nasze przysz³e fotki. Jakie wyjd± w takiej mgle? Choæ z drugiej strony lepsza mg³a ni¿ deszcz, ale najlepiej by³oby przecie¿ gdyby przez ca³y nasz pobyt by³o piêkne s³oñce ![]() Z zewn±trz nasz hotel, a raczej hostel nie prezentuje siê do¶æ okazale (to ten bia³y budynek), ale nie jego wygl±d jest najwa¿niejszy. Najistotniejsze jest jego po³o¿enie w samym sercu hanojskiej starówki. ![]() Na pokoje musimy chwilkê poczekaæ, ale co to jest w porównaniu z tymi trudami, które ju¿ za nami i tymi prze¿yciami, które jeszcze przed nami. Na jeszcze jedn± chwilkê cierpliwo¶ci zdobywamy siê wiêc bez wiêkszego wysi³ku ![]() Pokoje dostajemy na ostatnim piêtrze. Szczê¶liwie obs³uga hotelu wnosi nasze baga¿e, a trzeba przyznaæ, ¿e samo wej¶cie po bardzo w±skich i bardzo stromych schodach jest ju¿ nie lada wyczynem. Z tego co pamiêtam, to w tym hostelu robili¶my dop³atê do pokoju z oknem. Nie by³a to jaka¶ du¿a dop³ata, bo ostatecznie 2-osobowy pokój kosztowa³ 21 USD, a trzeba przypomnieæ, ¿e jeste¶my w stolicy w samym centrum starówki. Nie mogli¶my wiêc sobie odmówiæ przyjemno¶ci sfotografowania owego okna. Tak prezentowa³o siê ono w: naszym pokoju ![]() ![]() i w pokoju ch³opaków ![]() Krótki prysznic, szybka kawa i jeste¶my gotowi do wyj¶cia. Ruszamy na zwiedzanie Hanoi ![]() c.d.n. Czekam na c.d. z niecierpliwo¶ci± Nuska.....super siem zaczyna.....dziêki bardzo!... ![]() no wreszcie Hanoi ![]() pokoje ca³kiem przyzwoite, wej¶cie z baga¿em na piêtro to ju¿ nie dla mnie. A teraz czekam na zwiedzanie Hanoi. Nooo Nusia,jest dalsza czesc...brawo... ![]() momita dnia Pi± 21:10, 11 Maj 2012, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz DLUgo bedziemy siedziec w tym hotelu z malym oknem???....;-D Okno! Zwyczajna rzecz! Pokój i okno. Okno i pokój... Wydawaæ by siê mog³o, ¿e nie da siê rozdzieliæ... Jak bu³ka i mas³o... A jednak... Da siê! Mas³o... bez bu³ki... No niechby chocia¿ maciupeñka bu³eczka ![]() A czy przypadkiem to walizka ¯mijki nie powinna kuleæ? Pokoje bardzo przyzwoite patrz±c z perspektywy szeroko¶ci tego hotelu. Nawet zadbali o to ¿eby go¶ciom nie przeszkadza³ nadmiar ¶wiat³a podczas spania. Brawo! Hotel wygl±da na bardzo czysty. witanko ![]() Nusia, zachêcam Ciê do dalszej intensywnej pracy ![]() hop, hop....dawaj dalej kole¿anko pzdr wsiem co z dalszym ci±giem opowie¶ci, czekam z niecierpliwo¶ci± No nie, Momi. W hotelu nie bêdziemy d³ugo siedzieæ nie po to, tu przyjechali¶my, prawda ? ![]() Duchu - w³a¶nie dlatego, ¿eby nam siê obie Kulej±ce nie myli³y, ta druga musia³a zostaæ kulawic± ![]() Hanoi znaczy „miasto na zakrêcie rzeki”. Najstarsza czê¶æ miasta, ta sk±d rozpoczynamy nasz spacer, to mieszanina w±skich uliczek i jeszcze wê¿szych, kolorowych kamieniczek. Ju¿ na progu naszego hostelu robimy pierwsze zdjêcia, no bo jak nie fotografowaæ takich widoków? ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Pierwszy punkt naszego dzisiejszego programu to Jezioro Zwróconego Miecza (Hoàn Kiếm). No mo¿e nie samo jezioro, a znajduj±ca siê na nim niewielka wysepka z niewielk± ¦wi±tyni± Nefrytowej Góry. ![]() ![]() Na wysepkê prowadzi niewielki ale jak¿e malowniczy drewniany Most Wschodz±cego S³oñca. Zgodnie z przewodnikiem, jest to „ulubiony motyw niezliczonej ilo¶ci zdjêæ z wietnamskich woja¿y”: Hmmm…. s±dz±c po tym ile fotek ja tam zrobi³am i po tym, czym was za chwilê uraczê to ¶mia³o mo¿na powiedzieæ, ¿e w tym przypadku przewodnik nie k³amie ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Na wyspê wkracza siê przez ozdobion± kaligraficznymi znakami Bramê Pisma. Ogromne kamienne pêdzelki do tuszy symbolizuj± sztukê literatury, a dwa du¿e hieroglify oznaczaj± s³owa „pomy¶lno¶æ” i „szczê¶cie”. ![]() ¦wi±tynia Nefrytowej Góry to niewielka budowla, powsta³a na pocz±tku XIX wieku dla uczczenia osoby genera³a Trần Hưng Ðạo, niestrudzonego pogromcy Mongo³ów. ![]() Poszczególne sale ¶wi±tyni maj± swoich patronów. Po¶wiêcone s± na przyk³ad czci Vãn Xương - opiekuna literatury czy La To - patrona lekarzy. ![]() ![]() Jest te¿ jeszcze jedna sala w ¶wi±tyni, któr± warto odwiedziæ. Powinni zrobiæ to zw³aszcza ci, którzy nie wierz± w legendê, która mówi o tym, jak to ¿ó³w - duch opiekuñczy jeziora - pomóg³ królowi Lê Thái Tố zdobyæ ¶wiêty miecz i odnie¶æ zwyciêstwo nad Chiñczykami. W sali tej bowiem przechowywany jest z³owiony w jeziorze w 1968 roku, ¿ó³w. Ma on ponad 2 m d³ugo¶ci, wa¿y 250 kg, a jego wiek szacuje siê na ponad 400 lat. I jak tu nie wierzyæ legendom…. ![]() ![]() Chocia¿ zarówno wysepka jak i ¶wi±tynia s± niezbyt du¿e, to miejsc wartych sfotografowania tam nie brakuje. Sami zobaczcie ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdobienia dachów to moja piêta Achillesa ![]() ![]() ![]() Ale oczywi¶cie fotografujê nie tylko dachy ![]() ![]() ![]() ![]() Wydawa³oby siê, ¿e to takie zwyk³e a nawet trochê zaniedbane oczko wodne. A tymczasem …. wystarczy podej¶æ trochê bli¿ej ¿eby odkryæ jego drugie, „tajne” ¿ycie ![]() I tu zagadka dla spostrzegawczych: ile postaci wiedzie swoje ukryte w paprociach ¿ycie ? ![]() ![]() ![]() ![]() Opuszczamy wyspê, ale fotografowaæ nie przestajemy. Przecie¿ nie da siê przej¶æ obojêtnie obok takiej sesji zdjêciowej ![]() ![]() ![]() Ruszamy wzd³u¿ brzegu jeziora Hoàn Kiếm. Oczywi¶cie aparaty mamy w pogotowiu ![]() Czasami nie wiemy co fotografujemy ale czasami wiemy i wtedy fotki bêd± opisane ![]() ![]() ![]() ![]() Pomnik króla LeThoi To ![]() Tê fotkê zrobi³am z daleka. W³a¶ciwie nie chcia³o mi siê dla niej przechodziæ na drug± stronê ulicy, ale ¿e budowla mnie zaciekawi³a no to pstryk. ![]() Dopiero po powrocie do domu doczyta³am, ¿e jest to Wie¿a ¯ó³wia czyli symbol Hanoi. Ups…… ![]() Nazwê wie¿y i jeziora wyja¶nia legenda opowiadana w wielu wariantach. Wed³ug niej na pocz±tku XV wieku, podczas okupacji chiñskiej, ubogi rybak Lê Lợi otrzyma³ od ¿yj±cego w jeziorze potê¿nego z³otego ¿ó³wia magiczny miecz, który uczyni³ go niepokonanym. Lê Lợi wykorzysta³ ten dar i w zaciêtej walce pokona³ naje¼d¼ców z dynastii Ming i zosta³ królem. Po paradzie zwyciêstwa Lê Lợi ponownie przyby³ nad jezioro i spotka³ siê ze z³otym ¿ó³wiem. ¯ó³w za¿±da³ zwrotu miecza. Zanim Lê Lợi zd±¿y³ siê zastanowiæ, miecz sam wysun±³ siê z pochwy, uniós³ siê pod niebo i przemieni³ w nefrytowego smoka, który poszybowa³ nad jeziorem i znikn±³ w jego g³êbinach. Lê Lợi uzna³ ¿ó³wia za ducha opiekuñczego jeziora. Na pami±tkê tego wydarzenia oraz w dowód wdziêczno¶ci, król kaza³ wybudowaæ na ma³ej wysepce trzypiêtrow± wie¿ê - Wie¿± ¯ó³wia. Ruszamy dalej. ¯mijka bardzo staranni przygotowa³a nam plan zwiedzania, wiêc bez wahania wiemy co chcemy zobaczyæ i w któr± stronê i¶æ (no mo¿e nie wszyscy, ale o tym ciiii … ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kolejny nasz punkt programu to Katedra ¦wiêtego Józefa. Budowê katedry rozpoczêto w 1882 r. a uroczysto¶ci zwi±zane z inauguracj± ¶wi±tyni odby³y siê w Bo¿e Narodzenie 1887 r. Katedrê zaprojektowano w stylu neogotyckim, na wzór katedry Notre Dame w Pary¿u. Budowla liczy 64,5 m d³ugo¶ci, 20,5 m szeroko¶ci, a dwie wie¿e mierz± po 31,5 m wysoko¶ci. ![]() ![]() Poniewa¿ jeszcze w XVIII w patronem Wietnamu i krajów s±siednich zosta³ ¶wiêty Józef, st±d pomys³, aby nowa katedra by³a pod jego wezwaniem. Katedra wznosi siê przy niewielkim placyku, który jest bardzo popularnym miejscem spotkañ m³odzie¿y nie tylko katolickiej. Co¶ w tym jest. Wystarczy siê rozejrzeæ, no to siê rozgl±damy ![]() ![]() ![]() Jeste¶my mniej wiêcej w po³owie naszego dzisiejszego planu zwiedzania. Zaczynaj± boleæ nas nie tylko nogi od chodzenia ale i szyje od nieustannego rozgl±dania siê ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() c.d.n Nuska dnia Pon 21:50, 14 Maj 2012, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz Oj a¿ mnie nogi rozbola³y od chodzenia za wami i pstrykania. Ale jest to piêkne uczucie, tak kolorystyka ¿ycia codzienngo. Haloooo tu jestem......to gdzie idziemy dalej,bo mi strasznie niewygodnie siedziec na tych malych wietnamskich krzeselkach.. ![]() mo¿e trzeba zamówiæ jak±¶ rikszê, bo na nogach bêdzie trudno zwiedzaæ, albo chocia¿ wypo¿yczyæ rower. o nie, nie !! my zwiedzali¶my "z buta" to i wy te¿ nikt nie powiedzia³ ¿e bêdzie letko ![]() chêtnie pozwiedzam, ruszamy za Tob±, ale gdzie???????? poprosimy o cd. Lubiê taki spontaniczny chaos na ulicach. Ale tego wszystkiego tam du¿o. No i nam sie Nuska zagubila.... ![]() Nuska, wracaj bo siê za mocno zasiedzimy w jednym miejscu. Chcia³am daæ wam chwilkê na odsapniêcie, ale skoro nalegacie to ruszamy dalej ![]() Przed nami najciekawszy - wed³ug mnie - punkt dzisiejszego programu. Nuska dnia Pon 21:06, 21 Maj 2012, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz ¦wi±tynia Literatury (Vãn Miếu), do której w³a¶nie, nie bez trudu dotarli¶my, jest bez w±tpienia najwiêksz± i podobno najpiêkniejsz± ¶wi±tyni± Hanoi. ¦wi±tyniê zbudowano w 1070 r. dla uczczenia chiñskiego filozofa Konfucjusza, na wzór ¶wi±tyni z miejsca jego narodzin. ¦wi±tynia s³u¿y³a jednak nie tylko do czci przodków, ale sta³a siê wkrótce pierwszym uniwersytetem Wietnamu. Pocz±tkowo kszta³cono tu ksi±¿êta i synów szlacheckich z czasem jednak, w ramach Szko³y Synów Narodu, w któr± przekszta³cono ¦wi±tyniê Literatury, na nauki zaczêto przyjmowaæ najzdolniejszych ch³opców z ca³ego kraju. W ten sposób powsta³a zasada nastêpstwa, wed³ug której wy³±cznie kwalifikacje, a nie przynale¿no¶æ do warstwy szlacheckiej, sta³y siê kryterium rekrutacji urzêdników. Studia trwa³y trzy lata. Uczono na nich literatury, etyki, polityki i administracji. Du¿± uwagê przyk³adano do wiernego odtwarzania wyuczonych na pamiêæ konfucjañskich pism, nie dopuszczaj±c ¿adnych osobistych interpretacji. ![]() ![]() Egzaminy koñcowe by³y skrajnie trudne. Na przyk³ad w roku 1733 na 3000 uczestników powiod³o siê jedynie o¶miu. Mimo to uczelnia by³a oblegana przez chêtnych do studiowania, a kandydaci z ca³ego kraju zdawali najpierw regionalne egzaminy wstêpne. Kobiet na uniwersytet nie przyjmowano. Ka¿dy kto zda³ egzaminy koñcowe, otrzymywa³ stanowisko w s³u¿bie pañstwowej i na ca³e dalsze lata swojego ¿ycia mia³ zapewnion± uprzywilejowan± i wp³ywow± pozycjê. Egzaminy odbywa³y siê z zasady co trzy lata, sk³ada³y siê z piêciu czê¶ci i trwa³y zawsze kilka miesiêcy. Tylko ten kto zda³ pomy¶lnie wszystkie piêæ mia³ prawo nosiæ tytu³ Tiến Sĩ (doktor). Szósty egzamin przeprowadza³ osobi¶cie król. W ca³ej historii ¦wi±tyni Literatury, w latach 1076 do 1779, tytu³ ten otrzyma³o zaledwie 2.313 studentów. Najm³odszy z nich mia³ lat 16 a najstarszy lat 61. Imiona wszystkich, którzy pomy¶lnie zdali egzaminy koñcowe, wyryte zosta³y na kamiennych stelach, niestety nie wszystkie stele przetrwa³y do dzi¶. ![]() Dzisiaj teren ¦wi±tyni Literatury ma ok. 350 m d³ugo¶ci i od 60 do 75 m szeroko¶ci. ¦wi±tynia sk³ada siê z piêciu dziedziñców, których liczba symbolizuje piêæ elementów natury: metal, drewno, wodê, ogieñ i ziemiê. Kiedy¶ istnia³ jeszcze szósty dziedziniec, mieszcz±cy pierwsze sale uniwersyteckie. Niestety, zosta³ zniszczony podczas francuskiego bombardowania w 1947. ¦rodkowe drogi i bramy na terenie ¦wi±tyni Literatury zarezerwowane by³y dla króla. Urzêdnicy, nauczyciele i studenci musieli korzystaæ z bocznych dróg i wej¶æ. Dziedziniec pierwszy ![]() Dziedziniec drugi ![]() W dniu w którym odwiedzili¶my ¦wi±tyniê Literatury odbywa³o siê jakie¶ ¶wiêto. Razem z nami na terenie ¶wi±tyni przebywa³a grupa piêknych wietnamskich dziewcz±t w równie piêknych, kolorowych strojach ludowych. Tak siê skupi³am na fotografowaniu ich na tle ¶wi±tynnych plenerów (efekty poka¿ê pó¼niej), ¿e zupe³nie umkn±³ mi na zdjêciach dziedziniec trzeci ![]() Ca³e szczê¶cie, ¿e w bramie ³±cz±cej dziedziniec trzeci z czwartym usiad³ pewien ch³opak, to chocia¿ tê bramê mam na swoim zdjêciu ![]() ![]() Na ¶rodku dziedziñca czwartego znajduje siê Studnia Niebiañskiej Czysto¶ci. To w³a¶nie wokó³ niej zgrupowane s± stele z imionami absolwentów. ![]() ![]() ![]() Ostatni, pi±ty dziedziniec otacza pawilon, w którym kiedy¶ mie¶ci³y siê o³tarze 72 wielkich uczniów Konfucjusza . Dzisiaj niestety ju¿ ich nie ma, s± za to sklepiki z pami±tkami ![]() ![]() ![]() Ale w ¦wi±tyni Literatury nie brakuje tak¿e samej ¶wi±tyni. Oto ona ![]() Konfucjusz we w³asnej osobie ![]() Uczniowie Konfucjusza (chyba ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() No to teraz obiecana sesja wietnamskich piêkno¶ci. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() I jeszcze dwie piêkno¶ci ![]() ![]() ![]() No i ostatnie fotki ze ¦wi±tyni Literatury. ![]() ![]() ![]() ![]() Po wyj¶ciu ze ¶wi±tyni robimy krótk± naradê. Dacie wiarê, ¿e jest to ci±gle nasz pierwszy dzieñ zwiedzania Wietnamu? Nam samym trudno w to uwierzyæ, tak jak i w to, ¿e praktycznie jest to nasz drugi dzieñ na nogach bez snu. Chocia¿ w to drugie akurat zdecydowanie ³atwiej przychodzi nam uwierzyæ, bo zmêczenie daje nam siê ju¿ porz±dnie we znaki ![]() Zagl±damy jednak w nasz plan zwiedzania i po bardzo krótkiej chwili wahania ruszamy dalej. Kierujemy siê w stronê Pagody na Jednej Kolumnie. Jak bardzo jeste¶my ju¿ zmêczeni mo¿na wywnioskowaæ chocia¿by po tym, ¿e po drodze robiê tylko jedno zdjêcie. S³ownie: jedno zdjêcie !! A trzeba dodaæ, ¿e tym razem przeszli¶my naprawdê spory kawa³ miasta. ![]() Jak widaæ ka¿de miejsce i czas jest dobre ¿eby zacz±æ przygotowania do obiadu, a mo¿e to ju¿ jest ca³y obiad? ![]() Nuska dnia Pon 22:11, 21 Maj 2012, w ca³o¶ci zmieniany 2 razy jej Ty dopiero tu a jeszcze tyle przed nami w Hanoi ![]() urzekaj± mnie te budowle, kolorystyka i stroje wietnamek. Jest superowo ¯mijka - nie poganiaj mnie bo tracê oddech ![]() A ja nie mog³am napatrzeæ siê na figury Wietnamek. To chyba musi byæ super byæ tak± ma³±, drobn± kobietk± .... ![]() magia czerwonych drzwi mnie zawsze przyciagnie.. ![]() ja dziêki przyjacio³om mojej s±siadki pochodz±cych z Wietnamu nauczy³am siê robiæ oryginalne wietnamskie sajgonki na p³atkach ry¿owych. Pychota. Cudne klimaty! ![]() ![]() Jak patrzê na to jak tam jest ³adnie to my¶lê sobie ¿e za baga¿ mia³bym aparat fotograficzny i walizkê kart pamiêci. ja te¿ amatorka fotografowania, te¿ nie musze braæ walizy, wystarczy trochê kasy, aparat, karta pamiêci no i mo¿e jednak co¶ na z±bek No to ruszajmy dalej. Zobaczcie co mnie uda³o siê tam sfotografowaæ ![]() Pagoda na Jednej Kolumnie (Chùa Một Cột), bo do niej w³a¶nie dotarli¶my, uwa¿na jest za jedn± z dwóch najbardziej znanych ¶wi±tyñ Wietnamu. Zbudowana zosta³a w 1049 r przez cesarza Lý Thái Tông jako wyraz wdziêczno¶ci za narodziny syna. Za wzór konstrukcji ¶wi±tyni pos³u¿y³ kwiat lotosu, bowiem bezdzietny jeszcze cesarz Lý Thái Tông podczas snu ujrza³ boginiê Quan Âm, która przepowiedzia³a mu syna ukazuj±c dziecko siedz±ce na kwiecie lotosu. Kiedy po latach przepowiednia sprawdzi³a siê, cesarz wzniós³ ¶wi±tyniê o tak nietypowym kszta³cie. Jak na lotos przysta³o ¶wi±tynia stoi po¶rodku niewielkiego stawu, na powierzchni którego podziwiaæ mo¿na prawdziwe kwitn±ce lotosy ![]() ![]() ![]() ¦wi±tynia zbudowana jest z drewna i wspiera siê na jednej kamiennej kolumnie o ¶rednicy 1,25 metra. W czasie wojny francuskiej, a dok³adnie mówi±c, w 1954 r. zabytkowa pagoda zosta³a zniszczona. Jednak ju¿ rok pó¼niej podjêto decyzjê o jej rekonstrukcji. Do dzi¶, zgodnie z wietnamsk± tradycj±, nowo zamê¿ne kobiety przychodz± tu po b³ogos³awieñstwo, sk³adaj± ofiary i pal± kadzid³a w intencji p³odno¶ci i szczê¶liwego macierzyñstwa. ![]() Tu¿ obok Pagody na Jednej Kolumnie odkrywamy uroczy zak±tek. To, ukryty w¶ród wysokich drzew, niedu¿y dziedziniec otoczony ze wszystkich stron niewielkimi budynkami. Ca³o¶æ wed³ug tutejszych kanonów to zapewne jedna ¶wi±tynia, ale nic wiêcej nie uda³o mi siê o niej dowiedzieæ ![]() Zostanie wiêc w mojej pamiêci jako uroczy i cichy zak±tek, który przez chwilê by³ do wy³±cznej naszej dyspozycji. Korzystamy z tego i zagl±damy wszêdzie, gdzie tylko da siê zajrzeæ, ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dos³ownie kawa³eczek dalej znajduje siê kolejny punkt naszego programu, a jest nim Mauzoleum Ho Chi Minha. Nie sposób nie zauwa¿yæ tego ogromnego gmaszyska, ale za nim nasz uwaga skupi siê na nim, nasz wzrok, a tym samym i obiektywy naszych aparatów kierujemy na nieoczekiwany pokaz musztry. Jak widaæ ch³opcy na bardzo szczê¶liwych nie wygl±daj±, ale kto by wygl±da³, jakby mu kazano tak w kó³ko maszerowaæ i na dodatek robiæ to w taki upa³. A to jeszcze nie wszystko Za jakie¶ pó³ godziny rozpocznie siê dla nich gimnastyka ..... brrr.... ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() No i przyszed³ czas na Mauzoleum Ho Chi Minha. Rozbiegamy siê, ¿eby nasze zdjêcia choæ troszkê siê ró¿ni³y ![]() Zaraz….. zaraz…. przecie¿ na tym budynku powinien byæ napis , wiêc gdzie on jest? Ups.... jeste¶my chyba na ty³ach mauzoleum. No to czas odnale¼æ przód budynku. A to nie takie proste. Alejki parkowe, którymi mo¿na by szybko przej¶æ na drug± stronê budynku zastawione s± tabliczkami z zakazem wstêpu. ![]() Czeka nas wiêc do¶æ d³ugi spacer dooko³a olbrzymiego gmaszyska i jeszcze wiêkszego placu, przy którym wznosi siê mauzoleum. A plac to nie byle jaki, bo to w³a¶nie tutaj, na placu Ba Ðình 2 wrze¶nia 1945 r. Hồ Chí Minh odczyta³ deklaracjê niepodleg³o¶ci Wietnamu. Sam budynek mauzoleum wzorowany jest na mauzoleum Lenina w Moskwie, ale posiada te¿ wyra¼ne wietnamskie elementy architektoniczne. Mierzy 21,6 m wysoko¶ci i 41,2 m szeroko¶ci. Po obu stronach wznosz± siê dwie 7-ostopniowe platformy do podziwiania parad. ![]() Budowa trwa³a 2 lata, a oficjalne otwarcie mia³o miejsce 29 sierpnia 1975 r. Wznosz±c mauzoleum „Wujka Ho” (Bác Hồ), jak pieszczotliwie nazywaj± swego przywódcê Wietnamczycy, post±piono brew jego woli. Sam Ho Chi Minh, osoba skromna i walcz±ca z kultem jednostki chcia³ aby jego cia³o poddano kremacji, a prochy rozsypano nad wzgórzami pó³nocnego, ¶rodkowego oraz po³udniowego Wietnamu Uwa¿a³, i¿ kremacja jest bardziej higieniczna ni¿ tradycyjny pochówek, a prochy przyczyniæ siê mog± do u¿y¼nienia gleby. ![]() Jeste¶my ju¿ z przodu budynku mauzoleum. No teraz przynajmniej widzimy ten s³ynny napis na portyku "Chu tich Ho Chi Minh", czyli Przewodnicz±cy Ho Chi Minh. Widzimy te¿ ¿o³nierzy pe³ni±cych nieustann± wartê honorow± przed mauzoleum. Nie zobaczyli¶my jednak zabalsamowanego cia³a Wujka Ho, gdy¿ od wrze¶nia do grudnia mauzoleum jest zamkniête, poniewa¿ trwaj± prace konserwatorskie mumii. Ale nawet gdyby mauzoleum by³o otwarte i tak prawdopodobne do ¶rodka by¶my nie weszli. Dlaczego? Bo tego ju¿ nie by³o w naszym programie, a przecie¿ wszystkim wiadomo, ¿e program to rzecz ¶wiêta ![]() ![]() uuuff...dogoni³am wycieczke.. ![]() chi chi chi A ja my¶la³am, ¿e po narzuceniu przez mnie "takiego" tempa zwiedzania, na placu boju, a raczej na trasie wycieczki pozosta³am sama. Fajnie siê myliæ ![]() c.d Za to w programie mamy jeszcze Pa³ac Prezydencki i Domek na Palach. Musimy przyspieszyæ zwiedzanie, choæ nie wiem jak, bo ci±gniemy ju¿ resztk± si³ ![]() ![]() Szybko odszukujemy jedn± z kilku potê¿nych, kutych bram i ju¿ jeste¶my na terenie pa³acu. Idziemy niezbyt szybkim krokiem, rozgl±damy siê, komentujemy to co widzimy a nawet chyba po fotce uda³o nam siê zrobiæ, a¿ tu nagle za nami jest jakie¶ zamieszanie. Okazuje siê, ¿e minêli¶my, nawet na chwilkê nie zwalniaj±c kroku, kasê z biletami…… ups…… Cofamy siê wiêc do kasy, a ka¿dy krok kosztuje nas coraz wiêcej wysi³ku. Z tego wszystkiego myl± mi siê zera i zamiast 100 tys. dongów za bilet próbujê wcisn±æ jednej z kasjerek okr±g³y milion. W sumie, kto bogatemu zabroni ![]() Uf, formalno¶ci dope³nione wiêc teraz ju¿ oficjalnie mo¿emy rozpocz±æ zwiedzanie. Pa³ac Prezydencki w Hanoi to kolonialny budynek, bêd±cy pierwotnie g³ówn± siedzib± generalnego gubernatora Indochin. Po odzyskaniu przez Wietnam niepodleg³o¶ci w 1954 roku, Ho Chi Minh, z powodów ideologicznych, odmówi³ zamieszkania tutaj. Wykorzystywa³ pa³ac sporadycznie, jedynie do celów reprezentacyjnych. Do dzi¶ pa³ac jest tak u¿ytkowany, a to oznacza ¿e zwyk³y turysta podziwiaæ mo¿e go tylko z zewn±trz. Sam Ho Chi Minh na swój dom i miejsce pracy wybra³ jeden z pa³acowych domków dla s³u¿by. ![]() Od Pa³acu do owego domku wiedzie szeroka aleja Mango (³atwo domy¶leæ siê sk±d wziê³a siê ta nazwa ![]() Domki widaæ ju¿ z daleka. Kolorystyk± nie odbiegaj± od kolorystyki pa³acu, ale co siê dziwiæ wszak to czê¶æ zabudowañ pa³acowych. Nie, no …. z zewn±trz wygl±da to ca³kiem, ca³kiem. Czujê, ¿e i ja mog³abym w takich warunkach mieszkaæ, a nawet od czasu do czasu, ale tylko od czasu do czasu popracowaæ ![]() ![]() ![]() Ale ja nie by³abym sob± gdybym nie spróbowa³a zajrzeæ do ¶rodka. No tu ju¿ tak fajnie nie jest. Sami zobaczcie. ![]() ![]() W takich spartañskich warunkach Ho Chi Minh mieszka³ i pracowa³ od 1954 do 1958 roku. W 1958 r przeniós³ siê do wybudowanego dla niego Domu na Palach, w którym mieszka³ a¿ do ¶mierci w 1969 roku. Konstrukcja domu, to taka lepsza, bo wykonana ze szlachetniejszego drewna, wersja tradycyjnego wiejskiego domu wietnamskiego. Parter to jedno pomieszczenie s³u¿±ce jako sala spotkañ, a na piêtrze mieszcz± siê biuro i sypialnia. Jak widaæ wyposa¿enie Domu na Palach jest jeszcze skromniejsze ni¿ w poprzednim domu. ¦wiadczyæ to ma nie tylko o skromno¶æ Wujka Ho ale i jego braterstwie z ludem. ![]() ![]() ![]() Ile w tej skromno¶ci jest prawdy, a ile propagandy tego siê nie dowiedzieli¶my. Faktem jest, ¿e oba domy stoj± po przeciwnych stronach ca³kiem sporego stawu, w którym majestatycznie p³ywaj± karpie koi (symbol w³adzy i bogactwa). Przy brzegach s± niewielkie pomosty dla ³odzi. Czy¿by wiêc Wujek Ho przemieszcza³ siê z domu do domu? A mo¿e mieszka³ jeszcze gdzie¶ indziej, bo tu by³by ³atwym celem dla amerykañskiego lotnictwa? ![]() Ale tego typu rozwa¿ania nie przychodz± mi do g³owy tam na miejscu. Jestem zbyt zmêczona aby tak logicznie my¶leæ ![]() Poma³u opuszczamy teren pa³acowy…… bardzo poma³u ![]() ![]() ![]() ![]() Nogi odmawiaj± nam ju¿ zupe³nie pos³uszeñstwa. Ledwo cz³apiemy. Szczê¶liwie przypomina siê nam, ¿e od rana jeste¶my milionerami. A od tej ¶wiadomo¶ci ju¿ tylko niewielki kroczek (a na ten wyj±tkowo ³atwo znajdujemy si³y) do decyzji, ¿e wracamy taksówk±. Uff…….. ![]() Ju¿ sama ¶wiadomo¶æ, ¿e za chwileczkê, na chwileczkê usi±dziemy dodaje nam si³. Mo¿e dziêki temu, tym razem (chocia¿ ju¿ raz têdy przechodzili¶my) nie przegapiamy mijanego w³a¶nie muzeum. Oczywi¶cie nie muszê dodawaæ, ¿e jest to Muzeum Ho Chi Minha. Nie da siê ukryæ, ¿e jedyny czas jaki po¶wiêcamy Muzeum Ho Chi Minha to czas potrzebny na pstrykniêcie tego jednego zdjêcia. Ale zwiedzania muzeum w naszym programie nie by³o. A przecie¿ ju¿ wam wiadomo, ¿e ….. program rzecz ¶wiêta ![]() ![]() Teraz ca³± nasz± uwagê skupiamy na wy³apaniu w fali przeje¿d¿aj±cych samochodów, motorów i skuterów taksówki. Królestwo za taksówkê !! ![]() Puszczamy mimo uszu grymaszenie jednej osoby. Jak siê w najbli¿szych dniach oka¿e nie bêdzie to pierwszy i ostatni raz ![]() ![]() Kolega nie pozostaje nam d³u¿ny. Musimy ³ykn±æ dawkê wstydu (te¿ jak siê wkrótce oka¿e nie po raz pierwszy i ostatni) obserwuj±c, jak siedz±cy obok kierowcy kolega, rozk³ada na kolanach mapê, ¿eby daæ kierowcy do zrozumienia, ¿e ¶ledzi trasê przejazdu i nie da siê naci±gn±æ. Wstyd tym wiêkszy, ¿e w grê wchodz± „ogromne” pieni±dze, bo ca³y przejazd kosztuje nas a¿ 50 tysiêcy dongów, czyli ca³e 2,5 z³otego !! Szczê¶liwie wraz z zatrza¶niêciem drzwi taksówki mo¿emy uznaæ sprawê za zakoñczon±. Teraz przed nami kolejna, bardzo istotna decyzja, a mianowicie, w której z licznych ulicznych knajpek zjemy kolacjê. Tak, tak ….. kolacjê. Wybór by³ przypadkowy, ale chyba najbardziej trafny z trafnych. Po raz pierwszy w Wietnamie jemy sajgonki i s± one tak pyszne, ¿e praktycznie od dzi¶, przynajmniej raz dziennie bêdziemy siê sajgonkami delektowaæ. Przy okazji dostajemy te¿ krótki kurs jedzenia pa³eczkami. Ale to jeszcze nie koniec naszego pierwszego dnia zwiedzania. Na 18.30 mamy przecie¿ wykupione bilety do ….. teatru. A nie jest to zwyczajny teatr, bo to Wodny Teatr Lalek. Nie bardzo wiemy czego siê spodziewaæ, ale wiemy, ¿e tego typu teatry istniej± ju¿ tylko w Wietnamie, wiêc bêd±c tu nie mo¿na teatru omin±æ. Nie ma tu ani kurtyny ani sceny. Zamiast nich jest basen po brzegi wype³niony wod±. To on bêdzie scen± dla drewnianych lalek. ![]() Po jednej stronie basenu ustawiono miejsce dla muzyków. To oni rozpoczynaj± ten wieczór. Ubrani w piêkne, tradycyjne stroje prezentuj± kilka utworów muzycznych, wprowadzaj±c widowniê w odpowiedni nastrój. ![]() ![]() Dopiero teraz rozpoczyna siê przedstawienie, któremu ca³y czas towarzyszy muzyka na ¿ywo. Spektakl sk³ada siê z kilku krótkich scenek, z których ka¿da to osobna historyjka, zwykle ukazuj±ca sceny z ¿ycia wsi. Ale pojawiaj± siê te¿ legendarne smoki i jednoro¿ce. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Jak nam siê podoba? Hmmm…… ca³kowita ciemno¶æ na widowni, nastrojowa muzyka w tle, miêkkie fotele na których wygodnie siedzimy i nasze ca³odzienne zmêczenie….. czy muszê dodawaæ co¶ jeszcze? Walczê ze snem na wszystkie znane mi sposoby ![]() Chyba tylko nieustanne pstrykanie kolejnych fotek nie pozwala mi zasn±æ. A skoro ja siê tak mêczê to i wy mo¿ecie ![]() Oto kolejna porcja zdjêæ z tego jak¿e bardzo wietnamskiego wieczoru. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() W ka¿dym przedstawieniu wystêpuje ponad 100 kolorowych drewnianych lalek. Ka¿da z nich mierzy od 40 do 70 cm i wa¿y od 1 do 5 kg. Lalki poruszane s± przez stoj±cych po pas w wodzie aktorów za pomoc± niewidocznego ale skomplikowanego systemu sznurków, rolek oraz tyczek. Zanim aktorzy opanuj± skomplikowan± sztukê poruszania lalkami trenuj± ca³ymi latami. Dawniej, kiedy przedstawienia odgrywano na naturalnych stawach czy zalanych polach ry¿owych sztuka aktorska przekazywana by³a w rodzinie z pokolenia na pokolenie. ![]() ![]() ![]() My¶licie, ¿e to ju¿ koniec? O nie, nie !! Ale czy kto¶ mówi³, ¿e bêdzie lekko? ![]() Czas poznaæ te lalki, które w dzisiejszym przedstawieniu nie wziê³y udzia³u. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Tym kulturalnym akcentem koñczymy nasz pierwszy dzieñ zwiedzania Wietnamu. Pierwszy!! A wra¿eñ mamy tyle, jakby¶my tu ju¿ przynajmniej tydzieñ byli ![]() Do hotelu mamy zaledwie kawa³eczek. Akurat tyle ¿eby siê trochê rozruszaæ. Jest wiêc szansa, ¿e uda siê nam jeszcze zrealizowaæ ostatni punkt dzisiejszego programu. A jest nim …. obowi±zkowa wieczorna herbatka u Mirka w pokoju ![]() Dopiero po niej mo¿emy udaæ siê na zas³u¿ony odpoczynek. Z za¶niêciem nikt z nas nie ma najmniejszego problemu. Ciekawe dlaczego? ![]() Dobranoc. rewelacja, a ilo¶æ fantastycznych fotek powalaj±ca. Fajny domek wybra³ sobie Ho. W takim na palach chêtnie bym zamieszka³. REWELACJA!!! Kukie³ki... cuuudo! Zapisujê do: "trzeba koniecznie zobaczyæ!!!" ![]() ![]() ![]() a ja po przeczytaniu tekstu i obejrzeniu takiej ilo¶ci fotek mam wra¿enie, ¿e razem z Nusk± zwiedzam Wietnam. Dziêkujê Ci Nuseczko A czê¶æ dalsza?... Ju¿ siê wkleja ![]() Dzi¶ jedziemy na pierwsz± wykupion± w The Sinh Tourst wycieczkê. Jeszcze nie wiemy czego siê po tym biurze mo¿emy spodziewaæ, ale pe³ni nadziei i dobrych przeczuæ o umówionej godzinie wychodzimy przed hotel. Czekamy na autokar. Czas oczekiwania skracamy sobie obserwuj±c i fotografuj±c codzienne ¿ycie ulicy. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() A jak widaæ jest na co popatrzeæ. Jeszcze tego nie wiemy, ale ju¿ nigdzie w trakcie naszej podró¿y, nie bêdzie takiego nagromadzenia egzotyki, czyli tradycyjnego Wietnamu w Wietnamie. Z du¿ych miast Hanoi to mój numer jeden. Czekali¶my, czekali¶my i siê doczekali¶my. W koñcu jedziemy. W autokarze jest kilkana¶cie osób z czego wiêkszo¶æ – jak dla nas – to miejscowi ![]() Przewodnik jest bardzo sympatyczny i bardzo gadatliwy. Co prawda do¶æ czêsto tracimy wiarê w nasz± znajomo¶æ angielskiego, ale chyba nie tylko my, bo i Amerykanin ma k³opoty ze zrozumieniem przewodnika. W pewnym momencie s³yszymy jak precyzuje: „I’m vegetarian not veteran” ![]() ![]() Nie mamy za to najmniejszych k³opotów ze zrozumieniem kolejnych trzech pytañ naszego przewodnika. A brzmi± one tak: 1. Jedli¶cie ju¿ miêso z psa? Nasza czwórka z u¶miechem na ustach przecz±co krêci g³ow±. 2. A z kota? I znowu u¶miechaj±c siê zgodnie zaprzeczamy. 3. A jeste¶cie tego pewni? Ups …… na chwilkê, ale jednak, gubimy gdzie¶ nasze u¶miechy. Ca³e szczê¶cie, ¿e nie widzia³am jak na powy¿sze pytania odpowiada³a reszta autokaru ![]() Z potoku s³ów jakie wypowiada nasz przewodnik wy³apujemy informacjê, ¿e powrót do Hanoi przewidziany jest na godz. 21-±. Co¶ nam siê tu nie zgadza, bo my wiemy ¿e wracamy o 18-ej. Inaczej zreszt± byæ nie mo¿e bo do 21-ej musimy jeszcze odebraæ w biurze bilety na poci±g, którym o 23-ej opu¶cimy Hanoi. Na razie siê tym nie denerwujemy, bo uspokajamy siê , ¿e pewnie znowu czego¶ nie zrozumieli¶my. Zreszt± teraz najwa¿niejsza jest Zatoka Ha Long, a wiêc czas siê zaokrêtowaæ i ruszyæ w morze. No to wyp³ywamy. ![]() ![]() Zatoka Ha Long (Zatoka L±duj±cego Smoka) przyci±ga turystów jak magnes. Nie mog³o wiêc zabrakn±æ tutaj te¿ i nas. W 1994 r. zatoka zosta³a wpisana na Listê ¦wiatowego Dziedzictwa UNESCO, a w 2011 r. uznano j± za jeden z nowych siedmiu cudów ¶wiata. Zatoka s³ynie z ponad 1900 wysp i wysepek z których zaledwie co druga ma swoja nazwê, a tylko nieliczne s± zamieszka³e. Martwi nas wszêdobylska mg³a, bo zdjêcia nie bêd± zbyt ³adne:(, Choæ niektórzy twierdz±, ¿e w³a¶nie wtedy wy³aniaj±ce siê z wody mogoty wygl±daj± najpiêkniej. Dlaczego my tego nie dostrzegamy i nie doceniamy? ![]() ![]() Samo piêkno zatoki oczywi¶cie dostrzegamy. Krajobraz jest jak z ba¶ni. Nic wiêc dziwnego, ¿e istnieje wiele legend t³umacz±cych nazwê i powstanie zatoki. Wed³ug jednej z nich wystaj±ce znad wody ska³y to czubki d³ugiego grzebienia ogromnego smoka, który spoczywa na dnie morza. Jest piêknie, a na dodatek od czasu do czasu pojawia siê s³oñce….. nareszcie ![]() Pstrykamy wiêc bez opamiêtania ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dop³ywamy do jednej z licznych unosz±cych siê na wodach zatoki platform. Wiemy, ¿e podczas rejsu serwowany bêdzie lunch. Teraz patrz±c dooko³a zastanawiamy siê co z tego, co widzimy bêdzie naszym lunchem? Mo¿e te pysznie wygl±daj±ce owoce? ![]() Nie, to tylko p³ywaj±cy sklep ![]() Nagle na drugim koñcu platformy zauwa¿amy jakie¶ o¿ywienie. Co tam siê dzieje? Oho! Wy³owiono co¶ z wody. Czy¿by to by³ nasz lunch? Bo¿e broñ!! To przecie¿ nie ¶wie¿e owoce morza a najprawdziwszy potwór morski ![]() ![]() ![]() A to ju¿ ¶wie¿e owoce morza, ale nadal to nie jest nasz lunch ![]() ![]() ![]() ![]() I jeszcze jeden malowniczy obrazek. ![]() A¿ wreszcie nadejsz³a wiekopomna chwila i lunch na naszym stateczku podano ![]() Szczê¶liwie do naszego stolika dosiad³o siê dwóch Koreañczyków. Dlaczego szczê¶liwie? Bo niektóre dania choæ wygl±daj± apetycznie to s± dla nas jedn± wielk± tajemnic±. Co to w ogóle jest i jak to je¶æ? Chyba nasze zak³opotanie by³o do¶æ widoczne bo jeden z nowych kolegów spontanicznie zacz±³ nam obja¶niaæ co jest czym ![]() Trochê to pomog³o, choæ ¯mijka i ja i tak skupi³y¶my siê na …….. frytkach i rybie ![]() Jednym s³owem klasyka ![]() ![]() ![]() Po obiedzie czekaj± nas kolejne atrakcje. Dop³ywamy do jednej z p³ywaj±cych wiosek, aby tam przesi±¶æ siê na kajaki. Niektórych z nas ta perspektywa przera¿a, ale poniewa¿ kajaki s± 2-osobowe nikt nie mo¿e zdezerterowaæ ![]() ¯mijka i Mani l±duj± w jednym kajaku i dziêki temu ¯mijka od razu zwolniona zostaje z wios³owania. Ta to ma farta ![]() Mnie tak dobrze nie jest. Trafia mi siê balast a nie partner, który wios³uje tylko wtedy gdy na niego patrzê i pokrzykujê. A nie jest to takie proste, bo przebiegle usadowi³ mnie z przodu. ![]() Mam wiêc pe³ne rêce roboty, bo chc±c op³yn±æ jak najwiêcej grot i zakamarków zatoki muszê wios³owaæ, chc±c zrobiæ jak najwiêcej fotek muszê co chwila siêgaæ do plecaka po aparat raz ¿eby go wyci±gn±æ a raz ¿eby go schowaæ i uchroniæ przed zalaniem. No i stale muszê pilnowaæ partnera ¿eby siê nie obija³, ale to ju¿ dziêki Bogu udaje siê bez u¿ycia r±k ![]() Ale i tak jest piêknie. Wcale siê nie dziwiê, ¿e kajaki, ³odzie i ³ódki to najpopularniejsza forma zwiedzania zatoki. Dobrze, ¿e nikt z nas nie zdezerterowa³. Zreszt± sami zobaczcie, co z poziomu kajaka, uda³o nam siê zobaczyæ. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Jak widaæ niektórzy id± na ³atwiznê i wraz z ³ódk± wynajmuj± wio¶larkê. ![]() My pe³ni wra¿eñ i co tu du¿o ukrywaæ tak¿e pe³ni dumy, ¿e uda³o nam siê nie zatopiæ kajaków wracamy na pok³ad naszego statku aby kontynuowaæ rejs. Po wpisaniu zatoki Ha Long na listê UNESCO rybacy byli zmuszani do jej opuszczenia, jednak uda³o im siê obroniæ przed wysiedleniem na sta³y l±d. Dziêki temu mo¿emy podziwiaæ liczne p³ywaj±ce wioski. Malowniczo to wygl±da, prawda? Ale czy kto¶ z nas chcia³by tak ¿yæ dzieñ po dniu? ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zabawy dzieciaków do najbezpieczniejszych nie nale¿±. Ale co innego mo¿na robiæ jak dooko³a tylko woda …? ![]() Czy zdjêcie obok czego¶ wam nie przypomina? Jak dla mnie to kadr z czo³ówki radzieckiego filmu ![]() ![]() I kolejne fotki z tej bajkowej krainy ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Poca³unek – tak nazwano te ska³y ![]() ![]() ![]() ![]() c.d.n Nuska dnia Wto 21:31, 10 Lip 2012, w ca³o¶ci zmieniany 3 razy Nuska ...znalaz³am kajet z has³em do Karawany ..wiêc ju¿ tu jestem... ale dlaczego nie ma dalszego ci±gu??? Miej sumienie i dokoñcz relacjê w tym stuleciu ![]() chocia¿ jedn± relacjê dokoñcz.... ajæ.... tytu³ sprawia mi trochê trudno¶ci w odczytaniu hihhihihihi ale dam radê ![]() i wiesz co?? Dzi¶ ogl±dam i czytam kolejny raz .. zachwycam siê jak ma³pka na widok banana...ale... zdjêcie Gadzin i Gada na ³odzi, wywo³a³o u mnie nutkê nostalgii i zazdro¶ci .... ![]() tak wiem ju¿ od ¯mijki, mnie nigdzie nie zabierzecie ze sob± ... xD ja tez zachwycam sie...jak fajnie znow tam byc ![]() ![]() Gosiek... musisz popracowac nad soba ![]() No nie Gosiek !! To ja przyzwyczai³am siê tu do s³ów pochwa³y i zachêty, a ty odnajdujesz has³a ¿eby mi b³êdy wytykaæ ![]() Skandal ![]() I nie¶mia³o - jak to ja - przypominam, ¿e relacja z Kuby jest spisana od startu do l±dowania ![]() I wiesz co sobie my¶lê, ¿e z naszego wspólnego wyjazdu to nawet nie próbowa³abym spisywaæ relacji, bo takiej ilo¶æ przygód i tarapatów to nawet internet by nie pomie¶ci³, a gdzie dopiero forum Karawany ![]() ¯mijka - widzisz ![]() ![]() o rany, napatrzy³am siê na te zdj±tka i wyj¶æ z podziwu nie mogê. Cudnie tam. Wprawdzie owoców morza nie jadam, ale kto wie czy potrafi³abym odró¿niæ jak±¶ miêsn± potrawê od psa lub kota. Podobno wietnamczycy to mistrzowie w ich przyrz±dzaniu. brrrrrrrr to ju¿ wolê "¶wiêt± krowê" Bajkowo opisana, bajkowa kraina. A¿ czasami nie wierze,ze te¿ tam by³am. ![]() Nuska, a ja jak osio³ ze Shreka siê zapytam DALEKO JESZCZE? ![]() znaczy siê, kiedy cd ??? A ja odpowiem jak s³ynny niegdy¶ pies Pankracy: ju¿ za chwileczkê ju¿ za momencik ![]() Rejs ³odzi± trwa nadal. Za burt± widoki niby te same, a przecie¿ ci±gle inne i stale piêkne. Podziwiane przez nas mogoty ró¿ni± siê od siebie. Jedne pokrywaj± surowe ska³y inne za¶ porasta bujna ro¶linno¶æ, na jeszcze innych podziwiaæ mo¿na spektakularne jaskinie. W³a¶nie dotarli¶my do jednej z nich. Zanim jednak wejdziemy do wnêtrza Hang Dau Go (Jaskinia Drewnianych Pali) pokonaæ musimy a¿ 90 skalnych schodów. Jeszcze tego nie wiemy, ale to co za chwilê zobaczymy warte bêdzie tego wysi³ku. Przynajmniej dla mnie bêdzie warte ![]() ![]() Jaskinia Hang Dau Go sk³ada siê z trzech przestronnych komnat, o ¶redniej wysoko¶ci 25 metrów, do których przechodzi siê w±skimi przej¶ciami wiod±cymi raz w górê raz w dó³. W ka¿dej z komnat ogromne wra¿enie robi± przepiêkne stalaktyty, stalagmity i inne formy skalne. Ich piêkno i tajemniczo¶æ dodatkowo podkre¶lono kolorowym o¶wietleniem. Oczywi¶cie, jak zawsze w podobnym miejscu, ka¿dy przewodnik pokazuje swojej grupie, wyrze¼bione przez naturê zwierzêta i postaci. Nas te¿ to tu nie ominê³o. Ale wam bêdzie darowane ![]() ![]() ![]() ![]() Za to nie bêdzie wam darowana historia nazwy jaskini Hang Dau Go (Jaskini Drewnianych Pali). Podobno w XIII wieku jeden z wietnamskich genera³ów zleci³ wyciêcie w okolicznych lasach drewnianych pali, które przez wiele miesiêcy gromadzi³ i ukrywa³ w trzeciej komnacie jaskini. Pale te nastêpnie wbito w dno zatoki tworz±c w ten sposób zaporê, na której rozbi³y siê atakuj±ce Wietnam mongolskie okrêty. To w³a¶nie od odkrytych w trzeciej komnacie ¶ladów drewnianych pali nazwano ca³± jaskiniê. ![]() A teraz ju¿ ani s³owa, tylko same zdjêcia z jaskini ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Jedyne ¼ród³o naturalnego ¶wiat³a w jaskini ![]() Próba sfotografowania wodospadu w jaskini ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Czas koñczyæ zwiedzanie jaskini i wracaæ na nasz± ³ódkê. Tak wygl±da zatoka Ha Long widziana u wyj¶cia z jaskini. ![]() Hmmm….. ciekawe gdzie podziali siê ludzie z tych wszystkich ³odzi, bo na pewno nie by³o ich wszystkich razem z nami w jaskini. A¿ takich t³umów tam nie by³o. Ale co tam inni ludzie. Grunt, ¿e my siê nie zgubili¶my w tych licznych zakamarkach i w±skich przej¶ciach a nasza za³oga cierpliwie na nas czeka ![]() ![]() Wracamy na statek. Dzieñ zmierza ku koñcowi, czyli zaczyna siê moja ulubiona pora fotografowania. Sorki, za ilo¶æ fotek, ale wierzcie mi i tak siê ograniczy³am ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() W drodze powrotnej do Hanoi prze¿ywamy bardzo nerwowe chwile. I chocia¿ mamy satysfakcjê, ¿e z naszym angielskim nie jest ¼le, bo to co wydawa³o nam siê ¿e rano us³yszeli¶my, to naprawdê zosta³o powiedziane. Nie zmienia to faktu, ¿e nerwówka jest. Okazuje siê, ¿e niestety nie ma szansy aby¶my na 18-± wrócili do Hanoi. Co tam 18-a i godzina 20-a jest nieosi±galna. Czas p³ynie zdecydowanie szybciej ni¿ my jedziemy. Gor±czkowo my¶limy co tu zrobiæ ¿eby do 21-ej, czyli przed zamkniêciem biura, odebraæ nasze bilety kolejowe? Co robiæ jak nie uda nam siê ich odebraæ? Wiemy, ¿e hotelem nie bêdzie problemu, ale wtedy rozsypie siê ca³y nasz misterny plan zwiedzania, a to przecie¿ dopiero sam jego pocz±tek. Z czego przyjdzie nam zrezygnowaæ? Pytania w naszych g³owach rodz± siê chyba jeszcze szybciej ni¿ p³ynie czas ![]() W koñcu znajdujemy najlepsze i chyba jedyne rozwi±zanie w tej sytuacji. Nie ma co siê denerwowaæ na zapas. Na nerwy przyjdzie czas jak poci±g ucieknie nam sprzed nosa, albo jak przyjdzie nam jechaæ na gapê. A teraz, trzeba zwyczajnie poczekaæ a¿ dotrzemy do Hanoi i wtedy zobaczymy co da siê zrobiæ. Uspokojona takim rozwi±zaniem resztê drogi przesypiam wtulona w ramiê Mirka (ale nie Maniego:( ), który bohatersko czuwa aby spaæ móg³ kto¶ ![]() A¿ wreszcie docieramy do Hanoi. Od 21-ej dziel± nas dos³ownie minuty, a korki w mie¶cie s± jeszcze wiêksze ni¿ na wylotówkach z Warszawy w pi±tkowe popo³udnia. Aby zwiêkszyæ nasze szanse na sukces przewodnik dzwoni z autokaru do biura i prosi aby na nas poczekano. Ustalamy te¿ z nim, ¿e wysi±dziemy „po drodze” byleby bli¿ej biura podró¿y. Jak postanowili¶my tak zrobili¶my. O godzinie 20.58 rzucili¶my siê biegiem przez w±skie i zat³oczone uliczki starówki, aby po kilku minutach stan±æ w progu biura podró¿y. I tu najwiêksze zaskoczenie. Nikt na nas specjalnie nie czeka. I chocia¿ jest ju¿ po 21-ej to wszyscy w biurze pracuj± jakby nigdy nic. Po chwili, ju¿ z biletami w rêku, zmierzamy w stronê hotelu po nasze walizki. Mamy nieca³e 2 godziny do odjazdu poci±gu. Decydujemy siê wiêc jechaæ prosto na dworzec i tam, ju¿ na spokojnie, rozejrzeæ siê za jak±¶ kolacj±. Jak postanowili¶my tak zrobili¶my. I to dos³ownie, bo za kolacj± w okolicy dworca mo¿na siê by³o tylko rozejrzeæ. Szczê¶liwie uda³o nam siê kupiæ kawa³ek chleba. Jak dodamy do tego nasze zapasy, czyli polskie kabanosy i równie polsk± wódeczkê, to mamy pewno¶æ ¿e tê noc przetrwamy. No przyda³oby siê oczywi¶cie jeszcze co¶ s³odkiego …… egzotycznego i s³odkiego ![]() Oczywi¶cie ani z opisu ani z rysunków na opakowaniu niczego nie mo¿emy odczytaæ ![]() ![]() Chyba po¿±danie by³o bardzo widoczne w naszych oczach, bo nagle obok nas pojawia siê m³oda dziewczyna i sama z siebie zaczyna t³umaczyæ nam co kryj± poszczególne paczuszki. Wybieramy w³a¶nie to, choæ tak do koñca nie wiemy co to jest. Jakie¶ glony czy wodorosty? Zadowalamy siê zapewnieniem, ¿e na pewno bêdzie s³odkie. ![]() Próbujemy od razu po zap³aceniu. Hmmmm……. wygl±dem przypomina cienko rozwa³kowany kawa³ek jaskrawo zielonej plasteliny. A w smaku? Tym razem obstawia³abym co¶ gumowatego, choæ nie ci±gn±cego siê. Ale trzeba przyznaæ, ¿e jest s³odkie i w sumie smaczne. Wychodzi na to, ¿e w Wietnamie smakuje nam wszystko, nawet sprasowane glony ![]() Dworzec kolejowy w Hanoi nie ró¿ni siê prawie niczym od polskich dworców. No mo¿e tylko trzema szczegó³ami: 1. nag³o¶nieniem, które jak widaæ jest bardzo mobilne:) Trudno oceniæ stopieñ zrozumia³o¶ci komunikatów, bo dla nas wszystkie brzmia³y identycznie ![]() ![]() 2. czysto¶ci±, któr± widaæ zarówno w budynku dworca jak i na peronach 3. kontrol± biletów, która odbywa siê wiele razy przy wej¶ciu na dworzec, przy wej¶ciu na peron i jeszcze raz ju¿ w poci±gu. A oto nasz poci±g. ![]() ![]() Przedzia³ mamy wymarzony, bo 4-osobowy. W ten sposób chcemy zapewniæ sobie nie tylko odrobinkê prywatno¶ci ale i bezpieczeñstwo. Spotkali¶my bowiem w Hanoi Polaków, którzy w³a¶nie w nocnym poci±gu stracili laptopa i telefony (ich by³o dwoje a przedzia³ 6-osobowy). ![]() Z prywatno¶ci korzystamy niemal natychmiast. I kiedy tylko poci±g rusza rozpoczynamy nasz± przedzia³ow± imprezkê ![]() Pepla jedna. ![]() Noc minê³a nam bardzo szybko i bez ¿adnych dodatkowych „atrakcji”. Uff…… Stacyjki, na których siê zatrzymujemy o¿ywaj± tylko na czas postoju poci±gu. Trwa to zwykle krótko, ale wystarczaj±co d³ugo aby wysi±¶æ i kupiæ sobie co¶ (nawet ciep³ego) do zjedzenia. Kiedy wiêkszo¶æ kupuj±cych pasa¿erów wraca ju¿ do poci±gu, kramiki s± zwyczajnie zamykane. ![]() ![]() Do Hue docieramy parê minut po 11-ej. Od razu otacza nas gromadka chêtnych do pomocy. Po kilu a raczej kilkunastu „no thank you”, których nikt oprócz nas chyba nie s³yszy, przestajemy zwracaæ na nich uwagê, co wcale ich nie zniechêca do asystowania nam. My jednak decydujemy siê na korporacyjn± taksówkê i ju¿ po kilku minutach jeste¶my w hotelu. Na pokoje czekamy dos³ownie kilka minut. W tym czasie delektujemy siê herbat± w recepcji i poznajemy Polkê, która samotnie podró¿uje po Wietnamie ju¿ od miesi±ca i ma przed sob± jeszcze 3 tygodnie pobytu w Wietnamie. Takiej to dobrze. Ciekawe sk±d ona ma tyle urlopu? ![]() Ch³opakom znowu trafia siê ³adniejszy pokój, ale za to w naszym dzia³a komputer (a u nich nie) no i mamy mniej schodów do pokonania ![]() ![]() To jedyny hotel na naszej trasie, który nie ma wy¿ywienia, ale w najbli¿szej okolicy jest kilka restauracyjek, wiêc g³ód nam nie grozi. Na ¶niadanie, a raczej ju¿ na obiad, bo dawno minê³o po³udnie idziemy do pobliskiej Nina’s Cafe. Wybór okazuje siê na tyle trafny, ¿e pojawimy siê tu jeszcze 4 razy ![]() Oczywi¶cie zamawiamy sajgonki, bo to nasz numer jeden wietnamskiego jedzenia, ale testujemy te¿ inne pozycje z menu. Wszystko nam bardzo smakuje. ![]() Fajnie rozmawia nam siê te¿ z obs³uguj±c± nas kelnerk±, której ca³y czas pod nogami pa³êta siê sympatyczny szczeniaczek. Oczywi¶cie nie oby³a siê bez ¿artów, ¿e to przysz³e menu, ale tego ju¿ na angielski nie t³umaczymy ![]() W Nina’s Cafe po raz pierwszy zamawiamy te¿ kawê po wietnamsku. Hmmm….. niby zwyk³a kawa a jednak niebo w gêbie ![]() ![]() Od teraz obok sajgonek bêdzie to codzienny obowi±zkowy punkt naszego jad³ospisu. Wiemy ju¿ te¿, ¿e koniecznie musimy kupiæ sobie takie zaparzaczki. A skoro musimy, tak te¿ robimy. Niektórzy z nas poszli na ca³o¶æ i nabyli a¿ 16 sztuk, ale kto bogatemu zabroni, prawda? ![]() No ale do¶æ tego biesiadowania. Czas ruszaæ na zwiedzanie, bo po to tu przyjechali¶my. Tu¿ po wyj¶ciu na miasto zaczepia nas starszy mê¿czyzna i przyja¼nie pyta siê sk±d jeste¶my. Jak us³ysza³, ¿e z Polski, od razu wspomina niedawn± katastrofê lotnicz±. Nazwa Smoleñsk z jego ust nie pada, ale wie, ¿e w katastrofie zgina³ nasz prezydent i zapewnia nas, ¿e modli³ siê za wszystkich, którzy wtedy zginêli. Oczywi¶cie od razu podbija nasze serca i kiedy zaraz potem pyta siê nas, czy mo¿emy podarowaæ mu najmniejszy polski banknot z wizerunkiem polskiego króla, bez namys³u siêgam po dychê. Nie wiem, czy faktycznie by³ nauczycielem ze szko³y przed któr± nas zaczepi³, czy mo¿e tylko sprytnym naci±gaczem, ale nawet jakby by³ to i tak za to, ¿e „odrobi³ lekcjê” z najnowszej historii Polski, to ta dycha mu siê nale¿a³a. Pó¼niej trochê ¿a³ujemy, ¿e mamy tak napiêty program zwiedzania, bo przecie¿ mo¿na by³o wykorzystaæ sytuacjê i zaliczyæ fakultet pt. wizytacja wietnamskiej szko³y. Mamy jednak swój program i jego siê trzymamy, bo …. tak, tak…. program rzecz ¶wiêta ![]() te jaskinie cudne! i mo¿na by³o pstrykaæ fotki ![]() a przygoda z poci±giem - te¿ fajna ![]() ![]() ![]() czekam na cd Nuseczko, opowiadasz przecudnie no i te przygody - rewelka. O zdjêciach nie wspomnê bo za bardzo Ciê bêdê chwaliæ, ale s± przepiêkne. Ha Long... przecudne! I powtórzê za Go¶kiem: zdjêcie Gadzin z Gadem... chcia³oby siê tam byæ z Wami ![]() Poci±g wygl±da ok... martwiê siê tylko co z toalet±? mo¿na siê umyæ? (martwiê siê, bo za 40 i kilka dni... byæ mo¿e... bêdê tym poci±giem podró¿owaæ... dwa razy... tylko w drug± stronê ![]() Na ci±g dalszy niecierpliwie czekam! Gaan - od razu rozwiejê twoje w±tpliwo¶æi co do poci±gu. Z toalet± w poci±gu musia³o byæ OK, bo zupe³nie jej nie pamiêtam ![]() Za to pamiêtam ¿e by³o tam co¶ na kszta³ stanowiska ³azienkowego, czyli 3 czy 4 umywalki obok siebie, ka¿da z wisz±cym nad ni± lusterkiem, wiêc kie³ki mo¿na wypucowaæ wygodnie i w mi³ym towarzystwie ![]() najwa¿niejsze w wyprawach jest dobrze dobrane towarzystwo, a tedy pe³en sukces wyprawy gwarantowany Nuska, ty ju¿ wiesz co ![]() Daleko jeszcze? ![]() ja czekam cierpliwie Nusia wszystko doczyta³am ![]() fotki cudne...bardzo mi sie podobaj± Pa³ac Prezydencki w Hanoi pierwsza klasa i zatoka Ha Long ...po prostu miodzio czekam na wiêcej ![]() Z tym wiêcej to mo¿e byæ problem ![]() W³a¶nie dosta³am @ z Image, czyli ¼ród³a fotek dla was, ¿e przekroczylam limit zdjêæ ![]() I co teraz robiæ, ¿eby dokoñczyæ opowie¶æ?? Gosiek - a ty gdzie fotki wgrywasz? O nieeee!!! ![]() A mo¿e przez Picasê??? ![]() Nusia i co? daleko jeszcze? i dziêki za czas ![]() sprawdzi³am ile czasu Ci zabra³am..... przepraszam ![]() ![]() Gosiek - ty mi czasu nie zabra³a¶ !! Ty mi podarowa³a¶ swój czas. I nie tylko czas ale te¿ i wiedzê. Dziêki Gaan - Gosiek te¿ wpad³ na pomys³ z picass± ![]() Teraz tylko trzymaæ kciuki ¿ebym sobie z t± pann± picass± poradzi³a ![]() Na razie jeszcze "stare" zapasy zdjêæ z image. Zaraz zaproszê na kolejny odcinek. Dasz sobie rade z Picas± i czekam cierpliwie, tak sie fajnie zaczyta³am... ![]() Powstanie i historia miasta Hue nierozerwalnie zwi±zana jest z dynasti± Nguyen. Jednak tylko siedmiu z trzynastu w³adców tej dynastii ma swoje grobowce w okolicach miasta. Z tych siedmiu grobowców tylko czerty zachowa³y siê w na tyle dobrym stanie, ¿e warte s± zobaczenia. Dla nas i to,to zdecydowanie za du¿o. Czas mamy tak zaplanowany, ¿e zdo³amy odwiedziæ tylko jeden grobowiec, a i tak zrobiæ to z zegarkiem w rêku i z czekaj±c± na nas przed bram± taksówk±. Wybieramy grobowiec Tu Duc czwartego i najd³u¿ej panuj±cego cesarza z dynastii Nguyen. Grobowiec cesarza Tu Duc le¿y jakie¶ 8 km od Hue w piêknej poro¶niêtej sosnowym lasem dolinie. Podobno jest to najlepiej zachowany i zaprojektowany grobowiec dynastii Nguyen. Przy czym pamiêtaæ trzeba, ¿e ka¿dy z cesarzy rozpoczyna³ budowê swojego grobowca na d³ugo przed swoj± ¶mierci±. A by³o nad czym pracowaæ, bo na przyk³ad grobowiec Tu Duc to oko³o 50 ró¿nych budowli zajmuj±cych obszar blisko 30 h. Oczywi¶cie nie sposób zidentyfikowaæ wszystkie te obiekty, wiêc tylko niektóre fotki bêd± szczegó³owiej opisane. Sorki ![]() ![]() Zaczniemy jednak bardzo przyzwoicie. Pierwsza odwiedzana przez nas ¶wi±tynia, to ¦wi±tynia Chi Khiem – po¶wiêcona pomniejszym ¿onom (a by³o ich ponad 100) i przodkom cesarza. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Brama Khiem Cung wiedzie na dziedziniec przy którym stoi Pa³ac Hoa Khiem. Wisi w niej tablica informuj±ca, ¿e grobowiec Tu Duc budowano przez 3 lata, od 1864 do 1867 r. Nie wspomina siê nigdzie o kosztach tej budowy, a by³y one olbrzymie. Dodatkowe podatki i przymusowa praca ponad 3.000 pracowników spowodowa³y protesty robotników, a nawet nieudany zamach stanu w 1866 roku. Nie pozostaje nam nic innego jak wspi±æ siê po schodach i na w³asne oczy zobaczyæ co kryje siê za tym potê¿nym murem i za tymi potê¿nymi wrotami. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Oto Pa³ac Hoa Khiem. Hmmmm……. a sk±d w grobowcu pa³ac? Otó¿ Cesarz Tu Duc przez ostatnie kilkana¶cie lat swojego ¿ycia wykorzystywa³ powsta³e ju¿ budowle jako rezydencjê dla siebie i swojego dworu. Dlatego podziwiaæ mo¿na tu wiele przedmiotów codziennego cesarskiego ¿ycia, jak np. dwa trony wykorzystywane przez parê cesarsk±. Poniewa¿ cesarz by³ znacznie ni¿szy ni¿ cesarzowa zasiada³ na mniejszym z nich. Dzi¶ za niedu¿± op³at± ka¿dy mo¿e zasi±¶æ na tronie, na czas robienia pami±tkowego zdjêcia, po uprzednim przywdzianiu cesarskich szat. My z tej szansy nie skorzystali¶my. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Na terenie grobowca Tu Duc znajduje siê spore i bardzo malownicze Jezioro Luu Khiem, z niewielk± wysp± po¶rodku, na której cesarz móg³ polowaæ na drobn± zwierzynê. ![]() Na brzegach jeziora, postawiono dwie warte zobaczenia budowle. Oczywi¶cie jedn± z nich jest przystañ dla ³odzi - Przystañ Du Khiem. Niby zwyk³a przystañ, a jednak nie mo¿na by³o siê powstrzymaæ ¿eby nie zrobiæ kilku fotek. Szkoda, ¿e wodna ro¶linno¶æ nie stanê³a na wysoko¶ci zadania i nie zakwit³a feri± barw, ale jak widaæ nie mo¿na mieæ wszystkiego ![]() ![]() ![]() Pawilon Xung Khiem to drugi zlokalizowany nad jeziorem obiekt warty zobaczenia. To jeden z rekreacyjnych pawilonów cesarza, wykorzystywany do kontemplowania piêknych widoków, za¿ywania ¶wie¿ego powietrza oraz miejsce tworzenia poezji. A trzeba pamiêtaæ, ¿e cesarz Tu Duc by³ bardzo p³odnym poet±. Zostawi³ po sobie ponad 5.000 wierszy. Zauwa¿yli¶cie, ¿e w ka¿dej nazwie pojawia siê tajemnicze s³owo „khiem”? Oznacza ono „skromno¶æ” i to nikt inny jak sam cesarz Tu Duc, jako pokorny cz³owiek, pododawa³ je do wszystkich nazw. ![]() ![]() ![]() Chocia¿ cesarz Tu Duc mia³ ponad 100 ¿on i na³o¿nic nie doczeka³ siê ani jednego potomka. Podobno przyczyn± by³a ospa wietrzna, któr± wcze¶niej przeszed³. Adoptowa³ jednak trzech swoich bratanków. Jednym z nich by³ Kien Phuc, który po ¶mierci Tu Duc’a zosta³ cesarzem i to dziêki temu ma on w³asn± ¶wi±tyniê na terenie grobowca. ¦wi±tyniê Chap Khiem po¶wiêcono w³a¶nie Kien Phuc, który na tronie cesarskim zasiada³ tylko 8 miesiêcy i zmar³ w 1884 roku w wieku zaledwie 15 lat. ![]() ![]() ![]() Zapowiada³am, ¿e nie wszystkie ogl±dane przez nas budowle bêd± zidentyfikowane. Czas popatrzeæ w³a¶nie na nie. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grobowiec Khiem Tho, w którym spoczywa pierwsza ¿ona cesarza Tu Duc’a czyli cesarzowa Le Thien Anh oraz jego okolice ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() No i przyszed³ czas ¿eby z³o¿yæ samokrytykê i porumieniæ siê trochê ze wstydu. Poniewa¿ czas nas ju¿ goni³ a i zmêczenie daje mi siê we znaki, kolejne spotykane budowle nie wzbudzaj± we mnie tak du¿ego zainteresowania jak wcze¶niejsze. A jak siê pó¼niej oka¿e s± to najwa¿niejsze budowle nekropolis. Pierwsza z nich to Stela Pavilon z dwoma obeliskami, które symbolizuj±c potêgê cesarza. To wewn±trz tej budowli umieszczono stelê, na której widnieje spisana przez cesarza Tu Duc’a jego biografia. To, ¿e biografiê spisa³ osobi¶cie cesarz, a nie jak nakazuje zwyczaj jego syn (bo tego przecie¿ nie mia³), nie jest jedynym odstêpstwem od regu³. Drugim jest sama tre¶æ. Bowiem spisana tu biografia Tu Duc’a to nie tylko spis licznych sukcesów i zwyciêstw cesarza ale tak¿e opis jego pora¿ek i chorób oraz dopuszczenie mo¿liwo¶ci, ¿e cesarz w swych wyborach mo¿e siê myliæ. ![]() ![]() ![]() Stela cesarza Tu Duc’a jest najwiêksz± stel± w Wietnamie. Wa¿±cy 22 tony kamieñ sprowadzono z oddalonej o oko³o 500 kilometrów miejscowo¶ci. Sam transport kamienia trwa³ oko³o 4 lata. No i jak tu, bez rumieñca wstydu, przyznaæ siê, ¿e: - do ¶rodka tego pawilonu w ogóle nie zajrzeli¶my? - ¿e choæ byli¶my tak bardzo blisko to na w³asne oczy nie zobaczyli¶my tej nietypowej stelii? -¿e zamieszczona poni¿ej fotka steli jest ¶ci±gniête z internetu? Zwyczajnie, siê nie da. Musicie wiêc uwierzyæ mi na s³owo, ¿e siê wstydzê i rumieniê. ![]() ![]() Dacie wiarê, ¿e drug± lekko zlekcewa¿on± przez mnie budowl± by³ sam Grób Tu Duc’a. Trudno w to uwierzyæ, a jednak… Oczywi¶cie jak wszystko tutaj co cesarskie nie jest to jedynie grobowiec, a do¶æ rozbudowana budowla. Ju¿ samo wej¶cie robi wra¿enie. Po cichutku dodam, ¿e swoj± uwagê skupi³am prawie wy³±cznie na tym wej¶ciu, ale o tym ju¿ ciiiii…. ![]() ![]() Na swoje usprawiedliwienie dodam, ¿e do¶æ d³ugo czeka³am, aby pa³êtaj±cy siê tutaj ludzie wyszli mi z kadru, a potem to ju¿ na nic nie mia³am czasu, tylko rzuciæ siê biegiem i goniæ ¯mijkê i Maniego, bo znowu zniknêli mi z pola widzenia. O matko, ile¿ to razy podczas tego wyjazdu, mia³am ¶mieræ w oczach jak nagle u¶wiadamia³am sobie, ¿e jestem sama i nie do koñca wiem w któr± stronê teraz i¶æ. Szczê¶liwie moi Uciekinierzy nie umykali ani zbyt szybko ani zbyt daleko ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sam grobowiec Tu Duc’a nie rzuca siê w oczy, pewnie dlatego nie zrobi³am mu ¿adnego zdjêcia. Ale to ¿adne zaniedbanie, a tylko przeb³ysk mojej kobiecej intuicji. Dlaczego? Bo wkrótce doczytamy w przewodniku, ¿e chocia¿ cesarz Tu Duc zaanga¿owa³ olbrzymie ¶rodki na budowê grobowca i za ¿ycia spêdzi³ tu du¿o czasu to naprawdê nigdy nie zosta³ tu pochowany. Wielu historyków uwa¿a, ¿e prawdziwy i jednocze¶nie tajny grób Tu Duc’a znajduje siê gdzie¶ w Hue. Po co wiêc fotografowaæ atrapê, prawda? ![]() ![]() Kieruj±c siê ku wyj¶ciu odkrywamy jeszcze jeden ciekawy zak±tek - Bai Dinh, czyli Dziedziniec Warty Honorowej. Wartê pe³ni± stoj±cy w dwóch rzêdach, wykuci w kamieniu wysokiej rangi wojskowi i cywilni urzêdnicy oraz zwierzêta. ![]() Figury mandarynów nie s± zbyt wysokie, a to dlatego, ¿e sam Tu Duc do wysokich osób siê nie zalicza³. Sprytne, prawda? W³a¶ciwie od tego dziedziñca powinno zacz±æ siê odkrywanie nekropoli. Przez niego wkracza siê bowiem do Stela Pavilon a potem dociera do grobu Tu Duc’a. My zaczêli¶my trochê od zakrystii, ale grunt ¿e wszêdzie dotarli¶my ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Czas opu¶ciæ grobowiec cesarza Tu Duc’a. Przed nami kolejne atrakcje okolic Hue. c.d.n Nuska dnia Czw 21:06, 26 Lip 2012, w ca³o¶ci zmieniany 2 razy eee chyba pomoc nie jest potrzebna... tak jak myslisz sprobuj w picasie ![]() a Viet ... ech...co ja bede pisala ![]() super te fotki ![]() czekam na cd... mo¿e siê uda? Nuseczko, ilo¶æ fotek powalaj±ca, opowie¶æ genialna. A ja podziwian na budowlach i nie tylko te misterne ornamenty, Nuska, ja Ciê proszê ..daleko jeszcze? Jeste¶ ci±gle w Viet... Zobaczê Kambod¿ê w tym stuleciu bez spe³nienia szanta¿u?!?! Tak wiem, lato, dzia³ka i takie tam ... ale pamiêtaj o czytelnikach ![]() please ![]() Gosiek - kawa³ drogi przed nami. Powia³o groz±, prawda ![]() ![]()  |
||||
![]() |
|||||
Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Pyza na polskich dró¿kach Design by SZABLONY.maniak.pl. |
![]() |
||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |