ďťż
Pyza na polskich dróşkach
Saga "Zmierzch": Przed świtem. Część 1
Czesc i Czolem ;) Nareszcie tu zawitalem
Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1
Nimfomanka - Część II / The Nymphomaniac Part 2
Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2
Ostatni egzorcyzm. Część 2 / The Last Exorcism 2
Cześć po raz drugi
Dzień dobry, cześć i czołem ;)
Nimfomanka - Część I / Nymphomaniac
Cześć i czołem!

Pyza na polskich dróşkach

Parka amadynek wspaniałych, zakupionych zaledwie wczoraj, i towarzyszący im kanarek Dżordż (przedstawiony już dokładniej w galerii kanarkowej ).

Na pierwszy ogień - Gonzo (aka Speedy Gonzales) - amadyna wspaniała, samczyk, czerwonogłowy, fioletowopierśny. Ptak na wiecznym speedzie, i - jak można zaobserwować - o Bardzo Małym Rozumku (chociaż karmniczek znalazł pierwszy ). Zazwyczaj jest w trzech miejscach klatki naraz. Prowodyr wszelkiego zamieszania.


Zuzia - amadyna wspaniała, samiczka, pomarańczowogłowa, białopierśna. Łepek na razie ciemnawy, ale pan hodowca wspominał, że jeszcze do końca się nie wybarwiła. Najspokojniejsza i najrozsądniejsza z całej trójki. Przez większość czasu przygląda się grasującym po klatce samczykom z miną "Całe życie z wariatami..." Chociaż, jako pierwsza odważna zanurzyła stópki w baseniku...


No i jeszcze dwie "wspólne" fotki, które wrzucałam w wątku kanarkowym, ale wrzucę i tu - kto wie, może zdarzy się ktoś, kto zajrzy tlyko w to miejsce?

Cała ekipa w klatce. Klatka jest dość duża (zajmuje miejsce po trzech półkach z książkami ) i, jak widać, w razie potrzeby można ją przedzielić. Chociaż jak na razie towarzystwo wydaje się bardzo zgodne, wszystkie trzy już się zorientowały że karmniki zewnętrzne to karmniki, i że jest tam jedzonko, odkryły wodę i kostki. Ze względu na rozmiar klatki odległości między żerdkami są dość duże, ale wydaje się to ptaszkom absolutnie nie przeszkadzać - cały czas przelatują sobie z jednej na drugą, z żerdek na karmniki, z karmników na piaseczek. Wydaje się, że klatka przypadła do gustu całej trójce


Najbardziej upodobały sobie górną, poprzeczną żerdkę
dnia Czw 10:20, 19 Cze 2014, w całości zmieniany 2 razy


"Stary, oderwij dziób ob tego karmnika, foty cykają..."

dnia Czw 10:22, 19 Cze 2014, w całości zmieniany 1 raz
hej śliczne amadynki mój Poli ma błękitną pierś dużo jaśniejszą od twojego (zapraszam do mojej galerii ) a skrzydła i grzbiet ma baaaardzo jasną zieleń wpadającą w żółć.....
Apatyczność może właśnie wynikać z ciemnego pomieszczenia. Jak zacznie siadać na dnie klatki to już nie będzie za dobrze. Obserwuj ją. Ciężko stwierdzić bo jej nie widzimy. Jest taka nie w sosie cały czas, czy tylko czasami?

Przepraszam Was, ale jak uzgodniłyśmy z myszaqu, część postów (w tym kilka następujących po tym poście) zostało przeniesione do działu o chorobach. Chiara (Admin.)


Już mówię:

- jeśli chodzi o karmę, to z tego co mówiliście, amadynkom może zaszkodzić rzepik. Ale Dżordż dostaje teraz karmę bezrzepikową, więc to odpada. Zresztą, spojrzałam dziś na kupkę Zuzi - nie ma rozwolnienia, kupka była normalna, nie rzadka.

- temperatura - cóż, mam w pokoju dość ciepło, zazwyczaj koło 23 stopni. Niestety nie mam wilgotnościomierza, więc trudno mi stwierdzić jak jest z wilgotnością. Wiadomo, to mieszkanie w bloku, więc pewnie cudownie nie jest, ale np. zawsze jak suszę pranie, to rozstawiam stojak w pokoju, mam też trochę kwiatków, do tego ptaszki non-stop mają na jednych drzwiczkach basenik. No chyba tragedii nie ma... Zresztą, Gonzo jest dokładnie w takich samych warunkach, je dokładnie to samo, i czuje się świetnie.

- czy cały czas jest ospała - no właśnie nie, to jest tak powiedzmy pół na pół - jak siedzi na drążku u góry to jest taka napuszona i zaspana, a jak zlatuje na dół, to ćwierka, je i pije. Wiesz, w sumie odkąd jest u mnie, była o wiele spokojniejsza i cichsza niż Gonzo - ale w sumie kładłam to na karb charakteru ptaszka - bo on lata po klatce jak oparzony, a ona jest bardziej spokojna. Tylko dziś to puszenie mnie zastanowiło... W sumie zastanawiał mnie już od początku ten jej brak piórek, ale pan powiedział ze się po prostu jeszcze nie wypierzyła do końca i że jeszcze jej to odrośnie. Teraz się zaczęłam zastanawiać, czy to aby nie wynika z jakiejś choroby. Ale w sumie, żadnych konkretnych objawów nie ma...

Co do wspólnej klatki - cóż, nawet gdyby były w innych klatkach, i tak byłyby przecież w tym samym pokoju... Porównując warunki jakie miały u tego pana od którego je kupiłam - to myślę, że jest bardzo podobnie. Klatka nie stoi w przeciągu, jest z 3 stron osłonięta. Od wtorku karma w klatce jest bez rzepiku. Mają do dyspozycji wodę z witaminkami i bez, basenik, piaseczek. Jedyne co jeszcze pojawia się w klatce takie "kanarkowe", to karma jajeczna z czerwonym barwnikiem - ale sprawdzałam jej opakowanie zbiorcze, są na nim amadyny - no czyli wnioskuję, że im również można ją podawać. Mam też zamówione CeDe, no ale to dopiero przyjdzie.

W klatce jest też jabłuszko i natka pietruszki, ale to Dżordż się nad nimi pastwi, amadynki omijają je szerokim łukiem...

Sama nie wiem, o co może chodzić - tym bardziej, że właśnie tylko Zuzia wygląda podejrzanie, Gonzo to wcielenie energii...
brak piór u Twojej amadyny też zauważyłem i to w okół ucha , na zdrowy rozum jeśli amadyna już się pierzyła i ma nadal ubytki to jest w tym jakiś problem... o którym były hodowca Ci nie powiedział bo nie jest to możliwe przy prawidłowym pierzeniu żeby akurat gdzieś pojawiły się braki w upierzeniu musiało coś być nie tak mogła mieć pasożyty lub właśnie zbyt niską wilgotność przez co właśnie został zaburzony proces pierzenia, miałem taka sytuacje bo też miałem amadyny podaj jej do wody płyn LUGOLA i daj ogórek żeby mogły sobie podziobać a ogólnie to możesz odrobaczyć wszystkie 3 ptaszki dla świętego spokoju . Co do wilgotności to jej wahania też nie są dobre dlatego powinna być na stałym poziomie jak pisałem 60% żeby to uczynić możesz kupić sobie nawilżacz powietrza z możliwością programowania i ustawiasz sobie 60% i taką powinien Ci utrzymywać . Jaki kolor mają jej odchody ale musisz obserwować tylko ją.

tutaj masz nawilżacz z taką funkcją (zakres regulacji od 40% do 95%)i powiem Ci że jest dość fajny nadaje się do pomieszczeń o powierzchni do 25m2 http://allegro.pl/nawilzacz-powietrza-camry-7952-jonizacja-lcd-5-2l-i3702237217.html dnia Nie 21:30, 24 Lis 2013, w całości zmieniany 3 razy
Wooow, super fajny ten nawilżacz - może faktycznie sprawię sobie taki jak tylko przyjdzie wypłata - mi też by to wyszło na dobre

Ogóreczek dam jutro zaraz z rana Teraz na noc to już nie ma sensu.

O niedoborach jodu też czytałam - daję po 2 kropelki jodyny do baseniku, ale ta cholera jedna oczywiście nie chce się kąpać... Chodzi ci, żeby ten płyn Lugola dać do poidełka? I czy faktycznie płyn Lugola - czy on czasem nie jest na jakimś oleju czy cuś? Rozpuści się to-to w wodzie? Bo właśnie jodyny nie chciałam dawać do poidełka, bo tam przecież wody nie jest jakoś bardzo dużo, a to przecież na spirytusie, nie wiem czy ptaszkom nie zaszkodzi?

No i mnie też ten brak piór troszkę zastanawiał - no ale pan hodowca wspomniał że jest eszcze młodziutka, i nie wybarwiona, i że oczywiście wszystko jej tam dopiero musi ładnie zarosnąć, i takie tam. A że sama też czytałam, że czasem u amadyn pierzenie może się zatrzymać, to tak jakoś nie wzbudziło to moich podejrzeń...

A jeśli chodzi o odrobaczanie - jest na to jakiś preparat, który się podaje?

Poza tym, z obserwacji: zaraz po tym jak napisałam poprzedniego posta Zuźka znów była ożywiona, gadała, ćwierkała, skakała. No normalny ptaszek. Nie wiem co ona tak wybiórczo. A teraz wszystkie już się poukładały do spania, w tym Gonzo na karmniku... -.-' dnia Nie 21:49, 24 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Tak płyn Lugola daj do poidełka 2-3 kropelki na belgijskie one mają różne wielkości oczywiście ale na te 80ml wystarczy i rozpuści się śmiało w wodzie sam to stosowałem i stosuje przy pierzeniu ptaków . Na odrobaczanie Ivomec,Biomectin,Vetamectin,Iwermektyna kropelka na kark ptaszka i za 10 dni powtórka i tak podaj 3 razy czyli miesiąc takiej kuracji odrobaczającej i do wody możesz podać lewamizol http://biowet-drwalew.pl/index.php?lang=_pl&module=oferta&page=00&id=68&index=01&grupa= żeby w pełni odrobaczyć ptaki. Ogórek podaj tylko wtedy gdy nie zobaczysz nic niepokojącego w odchodach ptaków. dnia Nie 22:02, 24 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Kolejny raz hodowca okazał się pazernym gnomem .
Jesli pierzenie przebiega prawidlowo to nie ma zadnych wyłysień.
Obecnie jak nie masz tego nawilzacza to mozesz moczyć recznik i kłaść na kaloryfer też się sprawdzi, tak robiłem w zeszłym roku podczas lęgowania i miałem 50-55 % wilgotności.
Dziękuję Wam za wszystkie dobre rady! Cóż, chwilowo sytuacja nie jest najgorsza - ale wolę nie czekać, aż się taka stanie, i raczej dmuchać na zimne.

Płyn Lugola już zakupiłam, dziś dostaną do wody zamiast witaminek (generalnie z witaminkami staram się nie przesadzać, dostają na zmianę wodę czysta i z witaminkami).

Te foniopaddy - śmiesznie się nazywa, ale widzę że bardzo przydatne. Niestety, tez musi poczekać do wypłaty - na szczęście tylko do piątku Wtedy pewnie zamówię.

Co do węgla - czy to musi być taki specjalny dla ptaków, czy można kupić w aptece taki zwykły, na żołądek? I rozkruszyć tabletkę? Czy tam jest coś innego w składzie, co ptaszkom zaszkodzi? Chociaż generalnie powiem Wam, że wczoraj (jak pisałam) przyjrzałam się Zuziowej kupce i nie ma rozwolnienia...

Ręcznik na kaloryfer to dobry pomysł, jak wrócę z pracy to tak zrobię. Dziś dostały też do klatki miseczkę z wodą i kropelką jodyny.

Co do wymienionych preparatów na odrobaczanie - obawiam się, że nie są dostępne do kupienia. Dzwoniłam do kliniki weterynaryjnej w Poznaniu, pan powiedział że też nie mogą tego sprzedać, i że jedyne co mogę to przyjść z ptaszkiem na zakropienie. Kurczę, nie wydaje mi się to na razie dobrym pomysłem, zwłaszcza że do końca nie wiadomo co jej jest, więc targać ją przez pół miasta w transportówce w takie zimno - przecież to ja tylko zestresuje... Anyway, jutro ma być na dyżurze jakiś lekarz który zajmuje się ptaszkami, więc zadzwonię do niego i pogadam co o tym sądzi.
Możesz dać narazie ten z apteki ale kup później ten dla ptaków i niech go mają cały czas i według potrzeb będą go pobierały rozkrusz tylko jedną tabletkę żeby nie przesadzić z tym aptecznym bo później mogą być problemy z załatwieniem się przez ptaszki.
Ziomekomek dobrze radzi z tym badaniem kału, jak ja robilem to w zeszlym roku to wet mowiła ze kupy mają być dostarczone do ok. 3 godzin po wydaleniu.
Najlepiej przed badaniem zadzwonić do weta i sie zapytać, moze bedzie trzeba zrobić wymaz z gardła tez to mozna zrobic w domu i dostarczyć do badania.
Nie ma po co ciągnac ptaka
dokładnie to będzie najszybszy i najpewniejszy sposób na rozwiązanie problemu , a jeśli to megabakteria lub inna dolegliwość która może zaatakować resztę Twoich ptaków to będziesz musiała podać to co dostaniesz od weta wszystkim swoim ptaszkom ale raczej to i tak nieuniknione przy obojętnie czym bo ptaki maja ze sobą styczność i prędzej czy później u pozostałych mogą wystąpić te same objawy
Hmmm, 3 godziny, mówicie... To może być problem, bo kupki wyłapałam wczoraj wieczorem, z zamiarem zawiezienia ich do badania dziś po drodze z pracy - no, ale zobaczymy co mi powiedzą - wczoraj wieczorem dzwoniłam do kliniki weterynaryjnej, i pani powiedziała, żebym zadzwoniła koło 15 (będzie lekarz który zajmuje się ptaszkami) i mam z nim pogadać, czy tylko dowieźć kał, czy jechać po Zuzię i przyjechać z nią.

Mam nadzieję, że ze wszystkim zdążę na czas. Ehhh, mogłam się wcześniej domyślić że coś jest nie tak, i że nie powinna być aż tak spokojna. Kilka dni w plecy Wczoraj jak ją oddzieliłam żeby kupki wyłapać to ledwie troszkę ziarenek skubnęła, ale posypanych węglem, może jej to dobrze na brzuszek zrobi.

Wczoraj w ogóle Dżordżyk jakby czuł że z nią coś nie teges, bo usiadł sobie obok i ją tak delikatnie dziobkiem zaczepiał, jak podsypiała... dnia Wto 8:13, 26 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Ptaki czują że z którymś jest coś nie tak, czasem się zdaza ze przeganiają.
Trzymam kciuki zebys zdazyla ze wszystkim, pozdrawiam
Czekam na relację jak z ptaszkiem i czy dobrze myślałem co może być problemem. Aby wszystko poszło dobrze i zostało w czasie zdiagnozowane i żeby ptaszek poczuł się lepiej dnia Wto 13:45, 26 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Już myślałem że i ja zaspokoję swoją ciekawość z tym że będzie wiadomo dokładnie co jej dolega ehhh no trudno myślę że jutro sprawa się rozwiąże. Węgiel uzupełniaj na bieżąco jak widać że lepiej się czuję , wyreguluje im prace jelit więc rób z karmą jak na początku na pewno trochę załagodzi sytuację.
Cały czas czytam, co opisujesz i trzymam kciuki za Zuzię.
Też jestem Ciekawa co to może być.

Tutaj kilka postów, po rozpoznaniu u Zuzi kokcydiozy, przeniosłam- oczywiście po propozycji myszaqu, do działu "Choroby"- myszaqu stwierdziła, że historia Jej i Zuzi może pomóc komuś w przyszłości-z czym się zgadzam całkowicie.
Przepraszam że troszkę "rozwaliłam" galerię, ale wolałam przenosić posty niż je kopiować-w ten sposób widać od razu ich Autorów. Tutaj jest link do wątku chorobowego Zuzi:
http://www.kanarek.fora.pl/choroby,21/kokcydioza-przebieg-choroby-u-amadynki,6046.html#39932

Chiara (Admin.)
Super słodko wyglądają fajnie, że się tak dobrze dogadują
Dzięki wielkie za miłe słowa no jak się spotkamy to nie będzie problemu he he. Najważniejsze że samiczka czuje się lepiej i że w czasie zostało to zdiagnozowane i nie rozwinęło się w znacznym stopniu u reszty Twoich ptaszków
Dobrze, że jest poprawa.
Dzisiaj, przeglądając stare numery "Nowej Exoty" (nr listopad-grudzień 2012), natknęłam się na artykuł: "Łysiny-nagie głowy u amadyn wspaniałych". Wd tego co pisze Autor, jest to dość częste zjawisko, spowodowane opóźnionym przepierzaniem. Powodami takiego opóźnionego przepierzania mogą być:(cytat, wd opracowania artykułu Dr Marshalla przez Marka Buransky'ego):
"1. Energetycznie niezrównoważony pokarm-szczególnie niedobór protein, jodu, wapnia i wit.D;
2. Zmiany klimatyczne- niskie temperatury, zmiany temperatury, i wilgotności, zbyt duża wilgotność lub zbyt mało słońca (tzn. mało światła z UV);
3. Choroba- szczególnie infekcja roztoczowa worków powietrznych;
4. Przedłużenie sezonu hodowlanego;"

Ogólnie cały artykuł w "Exocie" jest już streszczeniem jeszcze bardziej obszernego artykułu autorstwa Dr Marshalla, tak więc ciężko byłoby mi przytoczyć go tutaj... (napiszę Ci, myszaqu, wiadomość na pw). Jeżeli jednak masz dostęp do archiwalnych numerów czasopisma- polecam przeczytać w całości- w dalszej części jest mowa o zaburzeniach funkcji tarczycy, leczeniu łysin i wielu innych aspektach.
Generalnie leczenie łysiny powinno polegać na poprawie jakości podawanego pokarmu, "podawaniu Invermectinu lub Moxidectinu w celu likwidacji roztoczy", dodaniu składników odżywczych do pokarmu zgodnie z wytycznymi Marshalla, oraz samo leczenie jako takie: Invermectin podawany przez 2 dni z rzędu, po 3-ech tyg.-powtórka. Jednak kuracja ta nie odniesie skutku po okresie pierzenia.

Mam nadzieję, że choć troszkę pomogłam, choć naprawdę radziłabym przeczytać cały artykuł (nie mogę go zamieścić, gdyz byłby to plagiat).

ziomekomek,
Upijesz nam Zimka
Upity przez kobietę no no hmmm chyba bym nie protestował
Dokładnie tak I mam nadzieję, że Gonzo ma rację - w sumie, na razie sporo na to wskazuje. Wczoraj i dziś siedziałam w domu i obserwowałam Zuziaczka (wiadomo, w ciągu tygodnia wychodzę jak jest ciemno i wracam, jak jest ciemno, więc w sumie ogólne nastroje w klatce są przygaszone ). Tymczasem w ciągu dnia Zuzia jest wesoła, zrobiła się o wiele ruchliwsza - skacze, lata robiąc kółeczka, ćwierka - w ogóle ptaśki dziś tak się wierciły, że trudno mi było nadążyć za nimi z aparatem

Zuzia i reszta bandy

Nie siedzi już także napuszona- no, przynajmniej nie w ciągu dnia. Bo wieczorkiem zdarza się np że cała trójka zgodnie siedzi na dole, łupie jedzonko z karmniczków, a potem siedzą takie 3 zadowolone kulki i medytują. A za pół godzinki znów się ożywiają, i znów coś sobie podskubują. I co ciekawe, jak zaczyna jeść, to cała trójka naraz. Chyba mają odruch Pawłowa, że jak widzą kogoś przy karmniku, to same też muszą Jedyne co Zuzi na razie nie minęło, to opuszczanie skrzydełek - na filmie widać czasami, że trzyma je niżej ogonka (chociaż bywa też, że trzyma je normalnie). Nie wiem, może to u niej w sumie jakaś wady postawy - albo jest jeszcze osłabiona po chorobie, w sumie dopiero kończymy brać Protexin (jeszcze dziś i jutro). Potem wchodzą witaminki. Fonia też już dostaje - chociaż jak na razie ich największym smakoszem jest Dżordż. (Chociaż ten to chyba zeżarł konia z kopytami, jakby miał jakiegoś pod ręką )

No i od jakiegoś czasu słodziaczki śpią sobie razem - śmieję się z nich co wieczór, bo czasem Gonzo tak mocno "dociska" Zuzię do poidełka, że aż obrywa od niej po głowie, albo spycha ją z drążka, i tak się "tasują" i zmieniają miejscami póki się nie ułożą
dnia Czw 10:24, 19 Cze 2014, w całości zmieniany 2 razy
mają mine jakby mówiły, " i co się gapisz, śpiącego małżeństwa nie widziałaś?"
Hahaha genialne zdjęcie ^^

Mam pytanie, czy te Twoje też tak dużo piją? Moje masakrycznie. Mają już dwa poidełka zamontowane jedno im takie wielkie zamontowałam, bo małe musiałam uzupełniać kilka razy dziennie!
Rosie: TAK!!! Tak, do tego stopnia, że właśnie zaczęłam się rozglądać za poidełkiem o większej pojemności niż te co mam (bo mam dwa - małe i takie w sumie średnie ) Ale w sumie to się nie dziwię, skoro Zuza ma zwyczaj myć w nim główkę kilka razy dziennie... Chyba taki sposób utrzymywania higieny bardzo jej odpowiada

kasiakowal: Hahahaha, i jeszcze ewentualnie "Gdzie z tym aparatem do sypialni, he?!"
"Zuzia... powiedz tej miłej Pani żeby sobie poszła z tym cykającym pudełkiem, bo jak ja jej powiem..."
Cóż, u nas ciąg dalszy zmian wszelakich... Po pierwsze, co chyba jest dobrą wiadomością, Zuzanna najpewniej nie ma jednak paramyxo - rzucanie główką ustąpiło po pierwszej dawce iwermektyny, więc weterynarz twierdzi, że owo rzucanie może być skutkiem sternosomatozy, i być próbą usunięcia zalegających pasożytów. Ehh, Zuzinka i Gonzo siedzą na razie osobno, mamy intensywną kurację, bierzemy witaminki i ziółka, czasem probiotyk, generalnie szpital na peryferiach

Tymczasem z panem hodowcą, od którego wzięłam Zuzię wyniknęła taka trochę nieprzyjemna sprawa, której nie chcę tu opisywać - ale krótko mówiąc, pan stwierdził, że w ramach rekompensaty ze pewne "nieporozumienia" jakie wynikły da mi w gratisie samiczkę. Tak oto dziś trafiła do nas... Rózia Panienka na razie siedzi na kwarantannie, bo doświadczenia mam nie za dobre - poza tym ma rozwolnienie jak stąd do Warszawy, ale dostała już węgiel i ziółka, zobaczymy jak to będzie

dnia Czw 10:26, 19 Cze 2014, w całości zmieniany 1 raz
I jak Ustały problemy jelitowe? Ja jak zauważyłam, że moja papuga się za bardzo "napina" przy kupci to dałam do wody http://hodowlapapug.pl/?co=shop&act=show&id=1533 Pomogło
Jeszcze nie jest cudownie, ale o wiele lepiej niż było Dostaje zakwaszacz do wody, no i jest po serii probiotyku - mam nadzieję że to + regularna, świeża karma i woda w końcu wyprowadzą ją na prostą.

A w ogóle to nius jak z kosmosu... W zeszłym tygodniu dałam kupki od całej amadynkowej trójki do badania, wzięłam opcję jakąś tam super-hiper-dogłębną ( ), i co wyszło? Nie ma kokcydiów! U żadnego! Normalnie skakałam z radości Aż się zaczęłam pań laborantek dopytywać, czy to aby nie jest test tylko na dorosłe formy, ale stwierdziły że nie, i że oocysty też wykrywa. Zdaje mi się więc, że foniopaddy naprawdę dają kopa...

Biedna Rózinka jest jeszcze straszliwie znerwicowana (ja niektórych "hodowców" to bym z chęcią w ciemnych komórkach trzymała, ale spokojna będę, obiecałam sobie :/ ). Ponieważ ptasiorki po kuracjach wszelakich zaczęły się czuć o wiele lepiej, a Rózia i tak zapobiegawczo dostaje iwermektynę, to... siedzą teraz w jednej klatce Bo jak stały w sąsiednich, to tak bardzo chciały do siebie, że aż im się ogonki trzęsły. Tak więc mamy teraz taką trzyosobową, ptasią szczęśliwość



A tak sobie słodziaczki śpią Normalnie łapię się na tym, że jak wstaję rano, to czasem tak sobie stoję i się lampię jak słodko wyglądają. Czy to już choroba psychiczna, czy jeszcze mam się nie przejmować?



A żeby Was w ogóle dobić, to wczoraj złapałam ich z aparatem podczas kąpieli. Oczywiście, że jeśli mają ochotę na kąpiel, to zawsze wszystkie jednocześnie - co bywa dość trudne przy niewielkiej w sumie powierzchni basenika. Dlatego - prawo dżungli - kto pierwszy ten lepszy, kto więcej rozchlapuje - ten zyskuje Filmik urywa się dość niespodziewanie, bo jak Gonzo zrobił basenowy szpagat niczym Żan-Klod WamDam, parsknęłam śmiechem
Wielkie Amadynkowe Kąpanie dnia Czw 10:29, 19 Cze 2014, w całości zmieniany 1 raz
Obiecuję sobie, gorąco sobie obiecuję że to już ostatni ptaszek. Ale była ich piątka, kanary utworzyły taką słodką parkę, która non-stop sobie dzióbkuje, Gonzo z Zuzią też poczuli miętę przez rumianek, bo on cały czas do niej skacze, a ona mu merda ogonkiem, a ta biedna Rózia taka sama...

... tak więc w zeszłą sobotę dołączył do nas niebieski pastelek Lucuś Lucek siedzi teraz z Rózią, i chwilowo tworzą dość toksyczny związek, bo niby się przeganiają z miejsca na miejsce (oboje po równo), to jednak razem są zdecydowanie spokojniejsi niż osobno Poza tym, co wieczór Lucek układając się do spania, przesuwa się jakiś centymetr - dwa bliżej Rózi. Och well, zobaczymy, co z tego wyniknie

dnia Czw 10:30, 19 Cze 2014, w całości zmieniany 1 raz
wielki podziw dla ciebie fajne ptaki
Lucek jest bardzo "przystojny".
Uwielbiam Twoje opowieści - masz talent.
Serdecznie pozdrawiam Ciebie i całą farajnę
Lucek, jest prześliczny - uwielbiam pastele
Myszaqu, wielkie dzięki, że zdecydowałaś się podzielić z innymi swoimi doświadczeniami- w dziale "Choroby" jest wydzielony wątek, gdzie poprzenosiłam wybrane przez myszaqu posty... Wielkie dzięki równiez dla ziomekomek, którego trafnych rad nie sposób nie zauważyć . Cały chorobowy wątek jest tutaj:
http://www.kanarek.fora.pl/choroby,21/kokcydioza-przebieg-choroby-u-amadynki,6046-15.html#40758

Oczywiście fakt, że Zuzia wyszła cało z tej paskudnej choroby, to naprawdę super-szczęście .

A dwa nowe ptaszki-szczególnie samczyk:http://imagizer.imageshack.us/v2/640x480q90/600/3ggj.jpg, są po prostu cudne!!!
Jeżeli uda Ci się rozmnożyć amadynki, już zapisuję się w kolejce na młode... (poważnie, zaczynając od zeberek, które już mam, zamierzam poszarzyć swoją hodowlę właśnie o amadyny i może inne astryldy- na razie jednak na pierwszym miejscu w planach mam zakup amadyn wspaniałych... Już planuję budowę dostawianego modułu- ze względu na większą wilgotność i inne wymagania niz mają kanarki, będą nie w tym samym regale).

Pozdrawiam serdecznie dnia Nie 1:04, 09 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
To ja ogromnie dziękuję, Chiaro, że chciało Ci się wykonać taki ogrom roboty i poprzenosić wszystko - ale mam nadzieję, że tam jednak będzie to łatwiejsze do znalezienia, i że może pomoże komuś przy zmaganiu się z kokcydiozą

Tymczasem, Rózia i Lucjan zaprzyjaźniają się pomału, i dziś rano zauważyłam nawet Lucjanowe podskoczki w stronę Rózi! Chociaż i tak nie zmieniam zdania co do toksyczności ich związku, bo (porównując do kanarów oraz Zuzi i Gonza) to i tak "przeganiają się" zdecydowanie często. Sigh, zaczynam nawet podejrzewać Rózię o masochizm, bo dziś Lucek na nią zaskrzeczał, a ona zaczęła wibrować ogonkiem. No cóż, jedni lubią tak, inni inaczej - nie osądzam Ale w sumie, znają się dopiero tydzień - więc może jednak dojdą w końcu do tego, co wypada, a co nie

A ze spaniem obok siebie idzie im coraz lepiej To zdjęcie zrobiłam wczoraj wieczorkiem, i absolutnie uwielbiam na nim minę Rózi - "A czo ta pani z tym aparatem??"
dnia Czw 10:31, 19 Cze 2014, w całości zmieniany 1 raz
Świetne są Sam mam ochotę na parkę lub dwie.
Jak tu nie mieć ochoty na takie piękności?
Naprawdę śliczna parka, ja jutro poszerzam stadko zeberkowe o dwa samczyki czarnolice, dokupię jeszcze jakąś jedną samiczkę odpowiednią- i wtedy-pora na pierwsze amadynki- zaraziliście mnie na tym forum- a same ptaki są po prostu cudowne, do tego ta ilość mutacji barwnych jeszcze zachęca do hodowli (nie bardzo wiem, jak z dziedziczeniem- np czy po tym pastelowym samczyku i samiczce takiej jak Rózia będą młode "pół na pół"?). Muszę się doinformować... Kiedyś coś czytałam o dziedziczeniu koloru maski- chyba czarna i czerwona dominują nad pomarańczową, ale głowy nie dam...[/i

Przykład 14: samiec pastelowoniebieski x samica zielona fioletowopierśna= 25% samców zielonych fioletowopierśnych i 25% samców pastelowozielonych/oraz 25% samic zielonych fioletowopierśnych i 25% złotych . Wszystkie ptaki rozszczepialne na niebieskie.


Nie mogę, no nie mogę, no miałam nie wrzucać często, ale nie mogę.
Popatrzcie na te ich słodkie ogonki...
I niech ktoś mnie zamknie w jakimś psychiatryku...


I to jest super u amandynek ta ich miłość, nie to co u moich kanarkow
Mają jajka? Ja za miesiąc mojej parze daję budkę zobaczymy co z tego wyjdzie.
Mają, mają, zobaczymy jak im pójdzie - mam pewne obawy co do Lucusia, bo pan od którego go kupowałam mówił mi, że u niego nie chciał zaakceptować żadnej samiczki - wnioskuję więc, że nie był jeszcze tatą Ale na razie sprawuje się wzorowo, więc może coś z tego będzie
Razem wyglądają tak cudownie pozazdrościć zgody
a na kiedy macie termin klucia ?
Przyszła środa
Coś czuję, że będę siedzieć jak na szpilkach...
Oj też siedziałam jak na szpilkach
A jajeczek dużo jak widziałam mocno trzymam kciuki za wszystkie
Super, trzymam kciuki i czekamy spokojnie
I jak są młode?
Dołączam się do pytania.
Ciekaw jestem jak tam młode
Niestety, lęgi się nie powiodły - wykluł się jeden, jedyny pisklaczek (mimo że 3 jajka były zalężone), ale przeżył tylko 6 dni, a potem znalazłam go rano na dole klatki - wyglądało, jakby wyrzuciły go w nocy lub późnym wieczorem. Nawet nie wiem czy padł przed faktem czy po fakcie.

Ale cóż, nie zniechęcam się, rozmnażanie amadynek nie jest moim głównym celem - najważniejsze, żeby dobrze się u mnie czuły i żyły sobie szczęśliwie. Jak za jakiś czas się uda, to dobrze, jak nie - drugie dobrze
Myszaq- przykro mi
Mimo, że celem nadrzędnym nie jest wychodowanego jak najwiecej młodych, ja też zdecydowałam się na lęgi z uwagi na dobro Dudusia, żeby miał towarzystwo, był szczęśliwy itp ale
każde uszkodzone jajeczko ( jedno sama stlukłam:-() czy martwe młode smutek wywołuje, moze nie na bardzo długo ale jednak.
Sciskam i pozdrawiam
Dawno mnie nie było ( Ci z Was, których mam na FB, wiedzą o co chodzi...)-w każdym razie przepraszam Was za nieobecność.

Przykro mi z powodu pisklątka- nie wiem dlaczego, ale wszystkie amadyny mają z moich obserwacji taką cechę- czasami młode są wyrzucane z gniazda (mnie się to zdarzyło u zeberek, jeszcze w czasach podstawówki co prawda, ale zeberki opisywałam w dzienniku w jakichś eliminacjach na olimpiadę biologiczną - niestety, któregoś dnia po powrocie ze szkoły, a była to zima, wszystkie młode-bodajże 4 szteki- były już martwe i porozrzucane po klatce. Nie wiem dlaczego tak się wtedy stało...).

Pozostałe parki też szykujesz do lęgów? I (przepraszam, że tak dopytuję)-wszystkie amadynki gniazdują w jednej dużej klatce? Bo może tutaj jest jakiś powód? Co prawda o amadynach wiem b. niedużo, ale porównuję do zachowań innych ptaków, gdzie samiczki potrafią być zazdrosne o potomstwo innych samiczek.
Nie martw się tak bardzo- samczyk jak marzenie, jeszcze da Ci z Rózią pisklątka .

Pozdrawiam gorąco

P.S. U mnie już postanowione- amadyny wsp. będą, ale po remoncie-na jego czas przeprowadzam się (z psami czterema i ptasią ekipą zeberkowo-kanarkową) na kilka m-cy do mieszkania siostry-dopiero po wielkim remoncie wrócimy i wtedy kupię amadyny). dnia Pią 8:52, 08 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Jejku, fajnie że też decydujesz się na amadynki - no kurczę, mają te ptaszątka coś takiego w sobie, że nie sposób ich nie kochać

U mnie chwilowo mały zastój - bo jako że i Zuzia, i Rózia siedziały na jajeczkach, to chciałam im dać po tym lęgu odpocząć (no boję się troszkę o nie, bo obie trafiły do mnie w nie najlepszej kondycji). Dodatkowo, Zuzię chciałabym już w ogóle od lęgów odstawiać - nie dość, że długo walczyła z chorobą, to jeszcze zaczyna teraz szósty rok życia! Nie darowałabym sobie, gdyby mi padła na jajeczkach... tak więc po zabraniu budek, kiedy sytuacja jajkowo-pisklakowa się wyklarowała, dałam wszystkie 4 amadynki do dużej klatki. I ci się okazało...? Gonzo z Luckiem, jak to samczyki, zaczęły się ganiać po klatce, no i Gonzo cały czas wytrwale "namawiał" Zuzę na kolejne jajka... Więc niejako nie miałam wyjścia - oddzieliłam na razie Gonzia do mniejszej klateczki, i zaraz po świętach chcę dla niego dokupić nową samiczkę Może żółtą? Potrzymam ich wtedy osobno przez jakiś czas, żeby "zaiskrzyło" - zobaczę, czy coś z tego wyjdzie. A kochana Zuzinka, mam nadzieję, będzie się cieszyć u mnie zasłużoną ptasią emeryturą Chwilowo jest oczywiście wielkie nieszczęście (wiecie, Romeo i Żulia rozdzieleni, och och och) - ale mam nadzieję, że jak Gonzo zajmie się nowym nabytkiem, i przestanie Zuzi zawracać głowę - to się wszystko jakoś uspokoi. Na chwilę obecną obie panienki siedzą więc razem z Lucjanem, który na szczęście jak na razie daje im spokój, i skupia się na dyskretnym kontrolowaniu klatki, czy aby jego rywal nie pojawia się w zasięgu wzroku
No i stało się - Gonziu ma nową dziewczynę! Jest żółciutka, fioletowopierśna i czerwonogłowa. Jej kolor odzwierciedla trochę jej zachowanie - bo takie żywe złotko, ruchliwa, wesolutka - nawet zaraz po podróży. Jeszcze nie ma imienia, chwilowo jakoś nie mam jakoś pomysłu... Gonzo oczywiście zachwycony - jak tylko wylądowała w klatce, zaczął roztaczać przed nią swój niedyskretny, meksykański urok...



Tymczasem, tak się śmiesznie złożyło, że w przesłanym mi pudełeczku była... jeszcze jedna samiczka. Taka jakby... nieplanowana. Naprawdę. To znaczy, rozmawiałam oczywiście wcześniej z panem, od którego kupowałam tą żółtą, i wspominał, że w razie czego ma samiczkę, którą mógłby wydać za darmo - ale, szczerze mówiąc, nie sądziłam że to zrobi Wiec się tak śmiesznie złożyło, że Rózia ma teraz siostrę bliźniaczkę - bo kolorystycznie jest taka sama Mój brat nawet zaproponował, żeby nazwać ją Fruzia - no i będą sobie Rózia i Fruzia. Jedyna w sumie różnica jest taka, że Rózi na łepku wybija nieco czerwony kolor - a Fruzia ma jednolity łepek
Piekna jest! Fruzia pewnie tez-i b. mily hodowca Ci sie trafil .

Dla amadyny 6 lat to duzo chyba...
Bardzo fajna samiczka ładne młode po nich będą pastele i źółciaki
Bardzo fajne te ptasiory, coraz bardziej mi się podobają

Bardzo fajne te ptasiory, coraz bardziej mi się podobają

Mi właśnie też od jakiegoś czasu chodzą po głowie

Bardzo fajne te ptasiory, coraz bardziej mi się podobają
Hoduj, hoduj Myszaq będziemy od Ciebie kupować (też mi "chodzą po głowie").
Dawno nie pisałam co u mnie, a u mnie duże zmiany

Po pierwsze - do całej gromadki moich podopiecznych dołączyła amadynka ostrosterna Niunia
Niunia dołączyła do nas jakieś 2 tygodnie temu, ale była w tak kiepskim stanie, że bałam się czy przeżyje. Niby poszłam do zoologa tylko po karmę dla kanarków, no i zobaczyłam ją taką biedną w klatce z zeberkami, i usłyszałam od pani ze sklepu smutną historię, jak to straciła partnera przy przeprowadzce, została dorzucona do zeberek, a teraz cały czas jest "niewyraźna", bo temperatura w sklepie jest za niska dla amadyny, no i na koniec, że nikt jej nie chce, bo jest droższa niż zeberki - zrobiło mi się biedactwa tak żal, że postanowiłam ją wziąć. Pierwsza noc była tragiczna, myślałam już że mała padnie - siedziała napuszona, nie chciała jeść. Sądziłam, że to przez stres przeprowadzkowy... Tymczasem na drugi dzień, podczas sprzątania, biedactwo zniosło jajeczko - bez skorupki! Okazało się, że to ją tak męczyło - jest tak odwapniona, że nie była w stanie znieść normalnego jajka. Poprawiło jej się jak tylko zaczęła dostawać witaminki i mikroelementy (oczywiście też nie "na hurrraaa!", żeby nie przedobrzyć ). Dziś jest już w naprawdę dobrej kondycji, i usilnie próbuje budować gniazdko z wyjedzonych kłosów prosa


A po drugie... Jako że od chwili przyjazdu do mnie nowych "dziewczątek" minęła już chwilka, no i Fruzia (która wylądowała w klatce z Lucjanem) na dobre się już zadomowiła, to... myślę, że Dzień Dziecka to idealny moment, żeby przedstawić światu piątkę małych dziobków, które coraz głośniej odzywają się z budki Lucjana i Fruzi Maluchy mają koło tygodnia i jeszcze nie otworzyły oczek (ale o jedzonko dopominają się bardzo zawzięcie). Najbardziej chyba cieszy mnie to, że będą miały różne kolory (już teraz widać różnicę w zabarwieniu skórki). Ehhh, teraz tylko cierpliwie czekać, aż zaczną obrastać w piórka...

Niunia jest urocza - miała szczęście, że na Ciebie trafiła.
A małe słodkosciowe, już się nie mogę doczekać tych kolorów
Pozdrowionka dla Ciebie i Twojej Farajny:-)
Ślicznie Niunia wygląda, widać, że ma dobrze.
Maluchy świetne
Pisklaczkowo!

Maluszki Lucjana i Fruzi, po paru przejściach związanych z romansem mamusi z sąsiadem, w końcu zdecydowały się opuścić budkę Tak wyglądały jeszcze w poniedziałek:


A tak już dziś rano Skaczę z radości, bo na 5 maluszków pojawiły się 4 kolorki Lucjan karmi jak szalony, bo maluchy latają głównie za nim, i biedak gdzie się nie obejrzy, to widzi otwarty dziobek Młode opanowują właśnie trudną sztukę poruszania się po żerdkach, a także utrzymywania równowagi przy czyszczeniu piórek - wyglądają przeuroczo (Wybaczcie ekscytację, ale to moje pierwsze, więc po prostu duma mnie rozpiera )
dnia Czw 10:36, 19 Cze 2014, w całości zmieniany 1 raz
Super maluchy - też takie chcę
Ja też ja też i też
Mmm słodkości mmm <3
Poznańska amadynkowa ferajna powiększyła się o kolejną amadynkę - tym razem diamentową W sobotę przyjechał do nas Gucio - w założeniu towarzysz dla Niuni, która jest jedyną "nie-wspaniałą" amadynką w stadku, i dla której chciałam dodać kogoś nieco bardziej podobnego do niej



Gucio jest naprawdę prze-wspaniałym, ciekawskim ptaszkiem, przy czym zdziwił mnie ogromnie, kiedy w niedzielę rano usłyszałam z klatki coś, co najbardziej możne określić jako "krzyk Nazgula". Cóż, jak się okazało, to taki Guciowy odpowiednik ćwierkania. Minie chyba trochę czasu, zanim się przyzwyczaję...



Niestety, Gucio przyjechał do mnie z uszkodzoną łapką (stąd plasterek widoczny na pierwszym zdjęciu) - ale o tym już w innym, odpowiednim wątku...
Niezły będzie z niego łobuziak
Pozdrowionka dla całego "stadka":-*
Fajny ptasior
Ja z niego nie mogę, za każdym razem jak się odzywa to płaczę ze śmiechu... Zresztą, sami zobaczcie jak brzmią te amadynki, no w najśmielszych oczekiwaniach bym się nie spodziewała czegoś takiego (samczyk to ten co tak przeciągle kwiczy)

https://www.youtube.com/watch?v=aWL_TCY7vyk

No Nazgul, Nazgul jak nic ))
Gratulacje z powodu tak udanych dzieciaków ! Widać już że każdy będzie inny, coraz bardziej się nakręcam na amadyny... (Po cichu napiszę, że pierwszą parkę mam obiecaną na urodziny, czyli za jakieś 2 tygodnie ).

Samiczka ostrosterna śliczna, samczyk diamentowy również mi się podoba. Będziesz chciała kupić dla nich "drugie połówki"?

Mnie podobają się również amadyny czerwonogłowe (zwane czasami astryldami czerwonogłowymi).

Widzę, że miłośników egzotyki przybywa wśród nas, bo jak tu nie zakochać się w tych wszystkich astryldach?
Dziękuję, Chiaro

U mnie szykują się pewne zmiany - otóż Lucek, który jest ojcem pisklaczków, okazał się brutalem obskubującym samiczki (i pisklaki) - dlatego zdecydowałam się wymienić go na "lepszy model" (zyskał też od razu status pierwszego ptasia, którego sprzedałam). W zamian za niego Fruzia dostanie innego samczyka do towarzystwa - mam nadzieję, że będzie miał nieco lepsze podejście do kobiet. I dzieci Już się zresztą na kolejnego samczyka umówiłam - ma przyjechać do mnie pod koniec przyszłego tygodnia (i będzie niebieskim, czarnogłowym pastelkiem).

Tymczasem maluchy z mamusią opuściły swoją klateczkę i przewędrowały do fruwalki, zajmowanej do tej pory przez 3 ciocie - Zuzię, Rózię i Dzwoneczka (bo Lucjan po oddzieleniu od rodzinki dostał za karę karcer z Gonziem - ten go już "usadził" na miejscu ). Pisklaki zachłysnęły się przestrzenią, co było dość śmieszne, bo momentami były nieco nieskoordynowane w celowaniu w gałązki Jednak po sprzedaniu Lucjana stwierdziłam, że przecież małe nie mogą tam siedzieć z samymi babami, bez męskich wzorców (no bo kto ich chociażby śpiewać nauczy?). Tak też do fruwalki dołączył również Gonzales, chwilowo jedyny samczyk wspaniałej którego mam na stanie. Wywołało to szczery zachwyt młodych pisklako-samczyków (które zaczynają na razie cichutko pogwizdywać) - no i samego Gonzalesa, który nagle ma 4 samiczki do wyboru (chociaż widać, kurczę, że jego małe meksykańskie serduszko cały czas należy do Dzwoneczka, która jednak nie za bardzo go chce). Maluchy chodzą za nim krok w krok. Biedny Gonzo opędza się jak może, a te przez większość czasu łażą za nim, papugując wszystko co robi. Wczoraj rechotałam jak dziecko, kiedy jeden usiadł mu za plecami, i czyścił piórka imitując dokładnie każdy ruch Gonzia.

Tymczasem co do Niuni i Gucia... Generalnie stwierdziłam, że chyba nie chciałabym Niuni rozmnażać (no bo to kolejny gatunek, z którego trzeba by potem sprzedawać pisklaczki...) - więc dlatego właśnie wybrałam diamentowego samczyka jako towarzysza dla niej. Tymczasem, zostałam uświadomiona, że te dwa gatunki MOGĄ się krzyżować i dawać (bodajże niepłodne) mieszańce. Ale mam nadzieję, że AŻ TAK nie będą szaleć Chociaż jak na nich patrzę, to sama nie wiem - siedzą razem półtora tygodnia, a już bardzo wyraźnie się zaprzyjaźnili - wieczorami siadają sobie obok siebie, i czyszczą sobie nawzajem piórka. I tak jak Niunia (podczas czyszczenia przez Gucia) aż przymyka oczka z zachwytu, to mam wrażenie że Gucio bardziej podchodzi do tego na zasadzie "zostwże mnie, kobieto, już jestem czysty!!" Zobaczcie sami:
https://www.youtube.com/watch?v=MqbFYU5EfLc&feature=youtu.be
(Ja w ogóle z nich nie mogą, jak tak siedzą, to mogłabym je obserwować godzinami )
Biedny naprawdę ma taką minę...

A propos rozmnażania różnych gatunków amadyn, mój ś.p.Dziadek trzymał razem samca amadyny obrożnej z samiczką amadyny diamentowej-lub też odwrotnie, nie bardzo pamiętam, gdyż miałam wtedy ok. 7-8 lat. Z tej "pary" żadnych piskląt nie było (a z tego co pamiętam były różnej płci). Wtedy nie było łatwo w PL o egzotykę (nawet ryżowce przywoziłam Dziadkowi z Warszawy, żeby "odświeżyć krew"), może dlatego te amadyny siedzialy razem...

Hmmm... Czy już wiesz, czy zostawisz maluszki, czy może będziesz chciała je sprzedać? To pewnie ciężka decyzja . Ja niecierpliwie czekam na zdjęcia młodzieży i nowego samczyka . dnia Pią 0:00, 11 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Mieszkańcy fruwalki - czyli na chwilę obecną wszystkie amadynki wspaniałe jakie posiadam (nowy samczyk przyjedzie jutro lub pojutrze, i chwilowo pójdzie mieszkać z Gonzem - chcę, żeby Fruzia odpoczęła trochę po lęgach ). Tak więc od lewej na górnej gałązce mamy: maluszek zielony, Fruzia (dumna mama), maluszek srebrny, maluszek żółty, Dzwoneczek, Zuzia, niebieski maluszek nr1. Nad nimi siedzi Gonzo, a na dolnej gałązce mamy Rózię i niebieskiego maluszka nr2



Chiaro - na pewno będę musiała część sprzedać, nie mam miejsca po klatkach na wszystkie maluchy (zwłaszcza, że jako rodzeństwo nie mogłabym ich łączyć...). Myślę, że zostawię sobie dwa - srebrnego i któregoś niebieskiego. Żółty jest już nawet zaklepany, więc do sprzedania pójdą zielony (który/a będzie też szpaltem) no i drugi niebieski

Aha, i jeszcze coś - co cieszy mnie równie mocno, jak to że lęg się udał i pisklaczki są całe i zdrowe - a chodzi mi konkretnie o Zuzię Biedactwo zaczęło się ostatnio pierzyć, przez co jest trochę "śnięta", ale odrastają jej (w końcu!) piórka na głowie, i wręcz nie mogę uwierzyć, że ten ptasio, z którym tyle się nalatałam do weta, i który tylu lekarstw i specyfików się nabrał żeby wyjść na prostą, w końcu w 100% dojdzie do siebie Teraz będę tylko czekać na pierzenie Rózi i Fruzi, które to obie oberwały po łebkach od Lucka - brutala Cóż, mam szczerą nadzieję, że nowy samczyk będzie spokojniejszy dnia Śro 8:40, 16 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Przewspaniała gromadka.
Przecudne masz te amadynki!!! Najbardziej efektownie wyglądają w takiej większej grupce, nie ma pomiędzy nimi zgrzytów?

U mnie to już pewne-będą amadyny. Na dobry początek parka, a później... zobaczymy... (mam już oprócz kanarków spore stadko zeberek, i parkę małych papug-wróbliczek). Ale Narzeczony wciągnął się w hodowlę (sam szukał mi papużek ) więc z budową regałów już nie powinno być problemów...
No i wpadłam... Właśnie zamawiam swoją pierwszą parkę amadynek wspaniałych (prezent urodzinowy sobie robię ). Samczyk- pomarańczowo-głowy, liliowo-pierśny, niebieski i samiczka czarnogłowa, "purple breast" -chyba atramentowo-pierśna ,zielona szpalt na niebieską. Parki raczej z nich nie będzie, bo to z tego co podejrzewam, bliskie pokrewieństwo-więcej będę wiedzieć jutro...

Oczywiście to o czym pisałam do Ciebie, myszaqu, wciąż jest aktualne- stąd też wybór samiczki, podobnej do Rózi.
Troszkę siedziałam nad kalkulatorem amadynkowym, i wyszło mi, że Lucjan był (w fenotypie): yellow/red/black head, purple breast, SF yellow (Dilute)/Blue body, zaś Rózia-black/yellow head, purple breast, green/blue body- gdyż tylko z takiego połączenia wychodzą maluszki o takiej gamie kolorów... Z resztą-może wbrew nazwie na pierwszy rzut oka- wygląd ptaków idealnie pasuje do tego, co mi się pokazało na ekranie komputera. Z resztą sami zobaczcie:
http://www.gouldianfinch.gr/GouldianGenetics.asp
Tylko wpiszcie dla samiczki te ustawienia co ja,i dla samczyka, te co wpisałam dla Lucjana.
Ehhh, Chiaro, uwierz mi, że siedzę teraz jak na szpilkach i czekam, aż po młodych zacznie być widać jakiekolwiek kolorki POZA ich grzbiecikami Dwa z maluchów zaczęły cicho podśpiewywać - sądzę więc, że doczekam się dwóch samczyków

A tymczasem, jak było zaplanowane, w miejsce brutala Lucjana przyjechał do nas niedawno nowy lokator - Zefir. Zadomowił się już na dobre, na razie mieszka w klatce z Gonzem. Zefirek jest czarnogłowym, fioletowopierśnym pastelkiem (młodym, z początku tego roku). Mam nadzieję, że będzie dobrym "mężem" dla Fruzi i osłodzi jej życie po ostatnich przejściach i skubiącym ją partnerze



Chciałam tez podzielić się z Wami jeszcze jednym zdjęciem... Takim, które przedstawia Zuzię (moją pierwszą amadynkę) zaraz po tym jak do mnie przyszła, i obecnie. Dobrze to chyba obrazuje, w jakim stanie można czasem dostać ptaszka "od hodowcy". Zuzinka przyszła do mnie chora, łysa i wymęczona ( i nie ukrywam, że gdyby nie użytkownicy forum, pewnie nie byłabym w stanie tak szybko i sprawnie jej pomóc). I kiedy patrzę na to zdjęcie, to wiem że każda wizyta u weta, każda porcja antybiotyku i każde witaminki były słusznym wydatkiem I jeszcze raz Wam dziękuję


myszaq cieszę się że mogłem pomóc i że wyprowadziłaś amadynkę na prostą, to jeden z najistotniejszych celów w hodowli naszych ptaków - mają być zdrowe, wesołe i pełne życia by i dla nas były "uciechą dla oka". Pastel super, od Lucjana?

Ehhh, Chiaro, uwierz mi, że siedzę teraz jak na szpilkach i czekam, aż po młodych zacznie być widać jakiekolwiek kolorki POZA ich grzbiecikami Wink Dwa z maluchów zaczęły cicho podśpiewywać - sądzę więc, że doczekam się dwóch samczyków
Ja też nie mogę się doczekać amadynki od Ciebie . Już jakieś dwa tygodnie temu...kupiłam swoją pierwszą parkę. Samczyk żółtogłowy, fioletowopierśny, zielony pastel, i samiczka- również żółtogłowa, liliowopierśna i zielona. Z takiej parki mam szansę na żółte dwufaktorowe samiczki- ale nie wiem, czy zostaną razem, czy nie dam samiczki/samczyka do Twojego samczyka i nie kupię zwartej amadynki, żeby były dwie pary na początek.
Zdjęcia oczywiście wrzucę, ale jak samczyk skończy pierzenie, bo na razie jest niezbyt ciekawy kolorystycznie (ale te dwa długie piórka już widać, i śpiewał).

Twój nowy samczyk jest przepiękny- niebieskie amadyny w ogóle są piękne...Oby godnie zastąpił Lucjana, który choć brutal, to młode dał przepiękne...

Pamiętasz może kiedy pytałaś o kolor "morski" u amadyn? Wiesz może co powoduje taką barwę?
Ja z kolei widziałam zdjęcie i słyszałam że we Francji są już dość często spotykane-amadyny niebiesko-pierśne.

Z takiej parki mam szansę na żółte dwufaktorowe samiczki- ale nie wiem
Ja z kolei widziałam zdjęcie i słyszałam że we Francji są już dość często spotykane-amadyny niebiesko-pierśne. Sprzedałem osobiście niebieskiego samca czerwonogłowego, niebieskopierśnego do Białegostoku zdaje się więc już są i u nas ale nie są często spotykane.
myszaq, jak maluszki? .
Tak spojrzałam teraz na to, co ostatnio napisałam n.t. kolorków maluszków- i napisałam jakieś głupstwo, bo korzystałam z kalkulatora "wstecznie"- i to mi wyszło
Teraz już troszkę łyknęłam wiedzy o mutacjach amadyn wsp., i-znów korzystając z kalkulatorka- wynotowałam genotypy rodziców:
Matka-Rózia: black/yellow head, white breast, green/blue body;
Samiec: yellow/red/black head, purple breast, SF Silver (Pastel);

Oczywiście to, co napisałam, nie jest żadną niespodzianką- jednak na podst kolorów upierzenia rodziców możemy już powiedzieć, że zarówno młody silver, jak i młody żółty będą samiczkami. Wszystkie młode oczywiście będą szpaltami na białą pierś (chyba że samczyk-ojciec jest szpaltem, wtedy młode w połowie bedą białopierśne, w drugiej-szpalty na białopierśne, fioletowopierśne). Co do maluszków niebieskich-wiesz już, jakiej są płci? (I czy ptaszek którym jestem zainteresowana to samczyk, zy samiczka, a jeżeli samiec- to niebieski, czy niebieski pastel?). Ewentualnie myślę, że przydałby mi się też w hodowli ptak- zielony/niebieski- jeżeli więc ten Twój młody jest "wolny" to też ew. byłabym zainteresowana- jakoś na pw się dogadamy...

Pochwalę się, że mam już dwie parki amadyn . Jedna- samiczka żółtogłowa standardowa- mnie wygląda na liliowopierśną, ale ponoć tak jasne piersi miewają niektóre samice fioletowopierśne. Samczyk- pastel zielony żółtogłowy/RH BH fioletowopierśny.
Druga parka to samczyk silver fioletowopierśny/białopierśny, tzw. "ochrogłowy", czyli-żółtogłowy lub raczej czerwonogłowy.

Pochwal się nam maluszkami, strasznie ciekawa jestem, czy już się wybarwiły...

Pozdrawiam dnia Czw 15:42, 02 Paź 2014, w całości zmieniany 2 razy

Oczywiście to, co napisałam, nie jest żadną niespodzianką- jednak na podst kolorów upierzenia rodziców możemy już powiedzieć, że zarówno młody silver, jak i młody żółty będą samiczkami. A to Cię zaskoczę bo rozmawiałem ostatnio z myszaq i powiedziała że silver zapowiada się na samczyka bo cały dzień przesiaduje na patyku śpiewając a pierś dostaje białą co oznacza że jeśli matka jest białopierśna to ojciec jest fioletowo na białopierśny. Korzystacie obie z tego angielskiego kalkulatora, ja korzystam z kalkulatora Buranskiego i ten pokazuje mi że z takiego połączenia rodziców może wyjść samczyk czerwonogłowy, białopierśny, srebrny i mogą wyjść samice biało i fioletowo/białopierśne srebrne, jeśli to żółte młode (co ma być moje) dostaje pierś fioletową będzie samiczką jeśli białą może być samcem, samce fioletowopierśne żółte z takiej kombinacji nie wyjdą.
No to teraz, uwaga, zaskoczenie: ŻADEN z rodziców nie jest białopierśny! Tutaj daję jeszcze raz zdjęcie parki - czyli Fruzi i Lucjana:


Jak widać, oba fioletowo-pierśne, Fruzia czarnogłowa, szpaltka. Lucjan - fioletowopierśny niebieski czerwonogłowy pastelek (najwyraźniej heterozygota, czyli - po "hodowcowemu" - rozszczepialny na czarną głowę), ponieważ...

Tak wyglądają na chwilę obecną maluchy:


Po pierwsze - najbardziej z prawej - niebieska samiczka - już widać że czarnogłowa, a więc Lucjan musiał mieć też i gen na czarną głowę. Drugi niebieski (ten tyłem) - najpewniej będzie samczykiem, bo coś próbował podśpiewywać, ale nie ma na razie ŻADNEGO kolorowego piórka na piersi, więc nie mam 100% pewności. Widać też że jest najmłodszy, i nieco opóźniony w pierzeniu w stosunku do starszych braci Zielony - widać już że samczyk - ma kilka fioletowych piórek na piersi, na główce jeszcze nic nie widać.

No i największa niespodzianka - Maniek, czyli srebrny samczyk - po bielszych plamkach na piersi widać, że będzie biała (no skąd, się pytam? Czyżby oboje rodzice byli szpaltami pod tym względem? No chyba musieli! ). Do tego niespodzianka, że samczyk - z kalkulatora wychodziło, że srebrne będą samiczki, a tutaj... Maniek śpiewa cały czas, jak nakręcony, ledwo się światło w klatce zapali...

No i jest jeszcze żółta samiczka, która - jak widać - będzie fioletowo-pierśna. Co do główki jeszcze nie jestem pewna, widać coś szarawego, ale dziobek jednak czerwony...

Ehhh, jakie to jest wciągające!
Ładne maluszki .
Pisałam Ci już, że mam już dwie parki amadyn? Jedna dorosła, druga młodsza- i tutaj mam problem... Też u samczyka jakby to wybarwianie główki (żółtogłowy) stanęło w miejscu... Zaczął właśnie od niej (kilka żółtych piórek), a teraz- plecy wybarwione prawie, pierś w połowie, a główka stanęła w miejscu... Wiecie może skąd takie problemy z tymi główkami u amadyn?

myszaq, gratulacje z powodu białej amadynki . Bardzo mi się podobają. Piszesz, że obydwoje rodzice musieli być szpaltami na tę mutację, ale chyba się nie mylę, że amadyna biała to nic innego jak dwufaktorowa dilute niebieska o białej piersi i "czarnej" głowie (wizualnie białej)?

Wiecie może skąd takie problemy z tymi główkami u amadyn?

Piszesz, że obydwoje rodzice musieli być szpaltami na tę mutację, ale chyba się nie mylę, że amadyna biała to nic innego jak dwufaktorowa dilute niebieska o białej piersi i "czarnej" głowie (wizualnie białej)?

Pisałam to tylko pod kątem barwy piersi, nie barwy ciała W sensie, że oboje rodzice muszą być szpaltami na białą pierś (skoro oboje mają fioletową, a u Mańka wyszła biała )
myszaq wpisz w kalkulator Burnskiego - klik taką kombinację:

Samiec: czerwono/czarnogłowy. fiolet/biała pierś, pastel niebieski 1F
Samica: czarnogłowa, fiolet/biała pierś, zielona/szpalt niebieska

Zobaczysz że z kalkulatora wychodzi srebrny samczyk i czerwono i czarnogłowy i przy okazji inne jakie nie wyszły i jakie istnieje prawdopodobieństwo ich uzyskania. Dla mnie teraz nic dziwnego.

Co do rodziców to oboje są szpaltami na białą pierś to oznacza że w przypadku rodziców zarówno Fruzi i Lucjana, któreś z pary musiało być z białą piersią stąd srebrny samczyk wyjdzie białopierśny. Poza tym samica prócz tego że jest szpaltem na niebieskie to jest również szpaltem na srebrne a to oznacza z kolei że ojciec samicy był standardem, szpaltem na niebieskie a matka była srebrna. Bardzo fajna kombinacja genów po każdej stronie jeśli chodzi o Fruzię i Lucjana, choć Lucjana chyba już nie masz tak coś kojarzę z jakiegoś z twoich wcześniejszych wpisów.

Chiara niczym się nie martw amadynki często pokazują na łepkach kilka piórek a dopierzają głowę całą na końcu jak wypierzą się na brzuchu i pleckach, jak zobaczysz łepek cały w pałeczkach piór to oznacza że kończy się pierzenie i za kilkanaście dni będzie łapek wypierzony cały.
Nooo, to teraz wszystko jasne )) bardzo fajny ten kalkulator, tak na marginesie, podaje o wiele więcej możliwych kombinacji niż ten, z którego korzystałam do tej pory.

Tak, masz rację, że Lucjana już nie mam - jakiejkolwiek by nie miał u siebie kombinacji, to ja jej nie chcę, jak mi ten paskud samiczki wyskubuje z piórek... Wolę jednak spokojniejsze ptaszki, nie lubię jak mi się dziobią Zresztą, jako drugiego partnera też jej kupiłam niebieskiego pastelka, tylko czarnogłowego (no i pewnie nie będzie rozszczepialny na białą pierś, ale w sumie nie jest to dla mnie aż tak istotne )
Dawno się tu nie odzywałam, choć forum w miarę regularnie podczytuję - ale przez nawał pracy nie miałam za bardzo czasu pisać Tymczasem u mnie duże zmiany - postaram się więc w skrócie wszystko nadrobić

Po pierwsze - i to najsmutniejsza wiadomość - wdało mi się jakiś czas temu paskudne jakieś choróbsko, przez które straciłam dwa ptaszki... Pierwszy zachorował Zefirek - niebieski pastelek, który miał być nowym mężem dla Fruzi. Jednego dnia był nieco spokojny, drugiego niby już było dobrze, a trzeciego dnia wróciłam z pracy, a Zefir siedział jak napuszona kulka, z całym zaśluzionym łebkiem... Zabrałam go szybko do weta, ale nie zdążyłam - umarł mu na rękach. Wet zrobił sekcję, ale nie wykrył nic oprócz zaawansowanego zapalenia płuc (nic - w sensie żadnego pasożyta, bakterii czy innego mikroorganizmu, który mógłby spowodować ten stan). Miałam nadzieję, że będzie to jednorazowy przypadek, tymczasem kilka dni później zachorowała... Zuzia, moja kochana staruszka I w przeciągu 2 dni też odeszła, anytbiotyk dany przez weta w sumie na ślepo nie zadziałał... Objawy prawie żadne, w sekcji - płyn w płucach, nic nie wyszło z badania. Ptasie dostały antybiotyk, w sumie znów na ślepo, przez chwilę był spokój. A potem zachorowała Fruzia - mama moich pisklaczków... Poszłam po rozum do głowy, obdzwoniłam wetów, znalazłam takiego co robił posiewy z kału. Zaniosłam, wyszły mu jakieś dziwne gram-ujemne bakterie, szybko zrobił na nie antybiogram. Tak więc kolejny antybiotyk, i... Fruzia jakoś wróciła do siebie! Prawie się poryczałam z radości, jak zobaczyłam że jej lepiej - i teraz z ogromną radością patrzę, jak odzyskuje siły, i je coraz ładniej, śpi coraz mniej, i w ogóle jest coraz aktywniejsza Mam nadzieję, że najgorsze już za nami

Tymczasem, poza tymi czarnymi wieściami - co u nas nowego... Moje maluchy rosną i robią się coraz bardziej kolorowe! Tutaj - klatka z panami Na pierwszym planie trzej bracia - srebrny, zielony i niebieski. Jak widać, wypierzają się bardzo nierówno - zielony jest już prawie cały, srebrny tak-se, a niebieski - prawie w ogóle nie zaczął Z tyłu wygląda czerwona główka Pedra


A tutaj mamy dziewczynki... Moje młode to dwie "niedopierzone" na niższej gałązce - siostrzyczki niebieska i żółta, czarno- i czerwonogłowa, obie fioletowopierśne. Żółta już prawie wypierzona, niebieska pół na pół Na tym zdjeciu widać też dwie nowe koleżanki - czyli obie białopierśne panienki, któe przyjechały do nas aż z Rzeszowa Niebieska będzie parą dla srebrnego samczyka, a żółta - dla zielonego pastelka Pedra.


Kolejnym nowym nabytkiem jest Fredzio - jako że Zefirek odszedł, musiałam pomyśleć o kimś dla Fruzi. Chciałam znów kupić jej pastelka, ale po drodze trafił się Fred - no i jakoś tak skradł moje serce, i jest teraz z nami. Na początku był strasznie nerwowy, ale już przyzwyczaił się do nowego domku, i zaczął naprawdę ślicznie spiewać - cichutko, ale niesamowicie melodyjnie


No i ostatnia zmiana jaka u nas zaszła Niektórzy z Was mogą kojarzyć, że miałam taką nietypową "parkę" - Niunię, amadynkę ostrosterną odratowaną z zoologa, i Gucia - diamencika z uszkodzoną łapką. Mój znajomy, jak się okazało, miał "parkę" bardzo podobną, ale w drugą stronę - czyli samczyka ostrosternego i samiczkę diamencika. Postanowiliśmy się więc zamienić, dochodząc do wniosku, że ptasie będą jednak szczęśliwsze w parach jednogatunkowych Tak więc wylądowała u mnie Balbinka - cynamonowa, czerwonodzioba amadynka diamentowa Gucio aż się zachłysnął na jej widok, sam biedak nie wiedział co robić - choć muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju zaloty, to jest chłopak dość zagubiony Na samym początku próbował na nią wskoczyć bez jakiekolwiek gry wstępnej, potem trafił pod pantofel i był wyciągany za ogon od karmnika, a ostatnio stosuje zaloty godne karka z osiedla. Otóż łapie w dziobek gałązkę, a jakże, siada obok niej z miną "hej maleńka, widzisz ten bukiet?", i oczywiście próbuje na nią wskoczyć. Zero tańca, zero spaceru, zero kina. Romantyk od siedmiu boleści... Chociaż przyznam, że są bardzo za sobą, i są praktycznie nierozłączni Tutaj zdjecie z pierwszego dnia pobytu Balbinki - kiedy była jeszcze troszkę wystraszona:

Widzę że sporo zmian u Ciebie .
Maluszki przeiękne, ale najważniejsze, że poradziłaś sobie z chorobą i Fruzia zdrowieje. Przykro mi z powodu dwóch pozostałyc ptaszków . Nowy samczyk-niebieski pastelek, jest śliczny, mam nadzieję, że będzie dla Ciebie pociechą.
Z amadynkami myślę że dobrze zrobiłaś, chociaż szczerze mówiąc, nie wiem, czy Gucio poradzi sobie z kryciem przy tych problemach z łapeczką... Czy może już mu to minęło? Sama mam takiego samczyka- kanarka (tegorocznego)- u niego to wada jeszcze z gniazda- widocznie źle trzymał nóżkę, bo też ten przeciwstawny paluszek jest ułożony do przodu.

Ja oczywiście- jak już pisałam- jestem nadal chętna żeby kupić te dwie amadynki- samczyka zielonego/niebieski i niebieskiego- chyba że wolną masz niebieską samiczkę... Ale o tym pisalyśmy na pw... Najchętniej dokupiłabym też żółtą samiczkę, z której zrezygnowano, ale nie wiem, jak będę stała finansowo, i jakie Ty masz plany co do tej pannicy- temat więc zostawmy otwarty (chyba że już jest zajęta to nie ma o czym mówić). Nie chcę Cię też blokować- więc zobaczymy jak sytuacja będzie wyglądała w styczniu. Wolę zaczekać- jak pisałam, aż ptaszki skończą się wypierzać u Ciebie, a tymczasem pobrałam sobie ich zdjęcie i podziwiam całą grupkę (a właściwie dwie grupki ).

U mnie niestety teraz wygląda na to, że coś się dzieje u zeberek- więcej będę wiedziała po wynikach badań (możesz o tym przeczytać w moim wątku chorobowym, i w galerii).

Pozdrawiam i dużo zdrówka szczególnie dla Fruzi .
Myszaq - a czy była brana pod uwage ospa? Ta ogólna postać, która wystepuje u kanarków (o ile ona może wystepować nie tylko u kanarków)? Bo tam właśnie może nic być nic innego jak objawy zapalenia płuc. Bakterie mogły być wtórne.

Pozdrawiam,
Joanna
Nie, żaden z wetów o tym nie wspominał... Chociaż prawda jest też taka, że żaden z nich nie jest specjalistą od ptaków - żeby być jeszcze bardziej szczerą, są to jedyne 2 osoby, jakie udało mi się znaleźć w Poznaniu, które w ogóle chciały się "wziąć" za ptaka :/

Miałam wrażenie, że obaj działali bardzo na ślepo - ten posiew, powiedzmy, był takim trochę krzykiem rozpaczy. Wet, który go robił, stwierdził, że bakterie które bardzo namnożyły się na pożywce MOGŁY być Klebsiellą - aczkolwiek pewności to nie miał... :/
Klebsielle mogą być normalnie izolowane u ptaków. Raczej powodują choroby u osłabionych ptaków. U ptaków raczej powinny zaatakować nerki, a nie tylko płuca.

Przy ospie na ogół myśli się o tych formach skórnych, a u łuszczaków jest też taka ogólna forma. Tylko nie wiem jakie objawy mogą być u nie-kanarków. Ale na pewno własnie zapalenie płuc.

Gdyby problemy się powtórzyły, zwłaszcza u nowowprowadzonych do stada ptaków, to ja bym radziła zrobić badanie histopatologiczne padłego ptaka wlasnie pod kątem wirusów ospy (szuka się ciałek wtrętowych). To jest specjalistyczne badanie, na pewno wykonują takie we Wrocławiu (lekarz pobiera w czasie sekcji próbki i wysyła do laboratorium). Pisze o nowowprowadzonych ptakach, bo te, które masz już z wirusem się zetkneły (o ile to jest ta choroba) i nie zachowowały, więc widać nabyły odporość. Nowe ptaki zetkną się z wirusem po raz pierwszy (zapewne, bo też możliwe, że zetkneły się gdzieś indziej).

Pozdrawiam,
Joanna
No własnie też o coś tym osłabieniu wspominał - i pasowało, i nie, z tego względu że:
- pierwszym ptaszkiem który padł był Zefir - teoretycznie nie był niczym osłabiony, ale był niebieskim pastelem (a niebieskie amadynki uważa się właśnie za słabsze i bardziej podatne na choroby)
- druga była Zuza - ponad 5-letnia samiczka, po przebytej kokcydiozie (a wiadomo, to może nawracać, mimo że w kilku ostatnich badaniach kokcydia się nie pojawiały)
- no i trzecia Fruzia, która zachorowała pod koniec swojego pierzenia - tak więc osłabienie by się zgadzało.

Ale szczerze powiem, że też rozważałam wirusa, wyjaśniałoby to brak jakichkolwiek wyników przy posiewach i rozmazach. Kurczę, w Poznaniu pewnie nikt by mi tego nie zrobił :/ Ehh, cóż, będę obserwować nowe ptasie - te, które pojawiły się już po całej "aferze", mam nadzieję, że już się nic takiego nie powtórzy...
Badania nikt w Poznaniu nie zrobi, ale tego badania nie robią "normalni" lekarz, do tego potrzebny jest histopatolog. Dlatego lekarz pobiera organy przy sekcji i wysyła do badania. To zrobi każdy lekarz i każdy lekarz wspólpracuje z jakimś laboratorium, które takie badania robi. Z Poznania najbliżej jest do Wrocławia, dlatego o tym pisałam.

Teraz i tak nic nie wymyślimy, napisałam po to zeby zwrócić uwage na tą chorobę na przyszłosć, jakby coś jeszcze się działo. Ale może nic już nie będzie się działo, co byłoby najlepsze

Pozdrawiam,
Joanna

Wet zrobił sekcję, ale nie wykrył nic oprócz zaawansowanego zapalenia płuc (nic - w sensie żadnego pasożyta, bakterii czy innego mikroorganizmu, który mógłby spowodować ten stan). Miałam nadzieję, że będzie to jednorazowy przypadek, tymczasem kilka dni później zachorowała... Zuzia, moja kochana staruszka w przeciągu 2 dni też odeszła, anytbiotyk dany przez weta w sumie na ślepo nie zadziałał... Objawy prawie żadne, w sekcji - płyn w płucach, nic nie wyszło z badania. Ptasie dostały antybiotyk, w sumie znów na ślepo,
Moim skromnym zdaniem- nie ma co niszczyć flory bakteryjnej ptaków podawaniem tego antybiotyku... Jak pisałaś-nie pomógł. (Gdyż antybiotyk nie może pomóc w przypadku chorób od-wirusowych). Może teraz, żeby wzmocnić ptaszki, daj im coś osłonowego-na żołądek i wątrobę. Z Doktorem Kruszewiczem w pewnych sprawach możesz porozumieć się e-mailowo/telefoznie- w Chorobach>>>Weerynarze>>>wątek "Weterynarze Warszawa" są podane namiary. Spróbuj przynajmniej nawiązać jakiś kontakt...
myszaq - Twoja farajna jest coraz piękniejsza, ucieszylam się z wieści, że czarna seria została przerwana.
Trzymam kciuki za ptaszorki i pozdrawiam bardzo serdecznie

Ja nie rozumiem tylko jednej rzeczy- dlaczego na chorobę przy której nie zdiagnozowano bakterii-dano antybiotyk? Przecież-jakby nie było-antybiotyk wirusów nie leczy, jedynie bakterie,

Tam nie bylo nic zdiagnzowane. Dawanie antybiotyków w ciemno jest standardową praktyka większości lekarzy. Czasem jest to konieczne i uzasadnione, czasem nie.

Pozdrawiam,
Joanna


ďťż
Wszelkie Prawa ZastrzeĹźone! Pyza na polskich dróżkach Design by SZABLONY.maniak.pl.