Pyza na polskich dróżkach
Piekny, ¿ó³ty kanarek wlecia³ nam na balkon... Prosze o rady
Prosze o pomoc mój kanarek zdech³ co bêdzie z samcem ???
Dziwna ³ysina na skrzyde³kach. Bardzo proszê o pomoc.
Proszê o namiary na dobrego weterynarza od kanarkó £ód¼ :(
chora samiczka 2 latka gloster - PROSZÊ O POMOC
Proszê o pomoc w sprawie lêgach z kanarkami pilne
Kanarek przestal spiewac. Prosze o porade.
Kanarek prawie pad³-proszê o pomoc
Bardzo proszê o pomoc - nag³e zachorowanie
POMÓ¯CIE PROSZÊ! LOT DO MAROKO!

Pyza na polskich dróżkach

Mój Z³atek od jakiegos czasu atakuje mojego drugiego dwuletniego psa.Atak nastepuje po krótkim g³ebokim gard³owym warkniêciu,po czym w ruch ida od razu zeby.Starszy go porzadnie nie ustawi,bo nie ma w naturze walki do upad³ego,ale tez nie ustapi,bo jest na to zbyt dumny.szanse sa dosc wyrównane,poniewaz starszy zadko idzie na ca³osc,i woli raczej ustapi(nie mylic z ulec)Nawet jesli starszy go pokona;czyli przygniecie do pod³oza i przytrzyma,to m³ody jak tylko sie wydostanie zaczyna ,,szumiec,,na nowo...M³odszy jest szybszy zwinniejszy i ,,gotowy na wszystko,,co powoduje,ze starszy woli unikac walki Przy czym sytuacje te wynikaja z zazdrosci m³odego juzaka o moja osobe.Normalnie psy zyja w zgodnej komitywie,ale m³ody nie pozwala starszemu zblizyc sie do mnie.Jest to bardzo k³opotliwe .Starszy podejdzie do mnie tylko wtedy kiedy Z³atek ,,³askawie ,,pozwoli.Dosz³o do paru powa¿nych walk,teraz robie wszystko,aby temu zapobiec(czyli nie dopuszczam do sytuacji,aby dwa psy znalaz³y sie blisko mnie)jednak na d³uzsza mete jest to k³opotliwe.Nie chce ich izolowac od siebie ,poniewaz boje sie,iz konflikt móg³by sie zaostrzyc.Czy sa na forum osoby ,które mia³y(maja) podobny problem?


Z ju¿akiem takich problemów nie mia³em, ale dwa ch³opaki w podobnym wieku to zawsze murowane k³opoty - jeden musi pokazaæ drugiemu ¿e on jest wa¿niejszy i to on tu rz±dzi ; najlepiej gdyby¶ to Ty ich porozstawia³a i im zasugerowa³a ¿e to Ty i tylko ty tu rz±dzisz , najpierw pozwalasz ¿eby podszedl jeden potem drugi mog± podej¶æ razem jak siê bêd± zachowywaæ ale to i tak wcze¶niej czy pó¼niej skoñczy siê jatk± jak nie bêdziesz ich widzia³a i jeden bêdzie musia³ wygraæ oby na tyle zdecydowanie by drugi nie próbowa³ rewan¿u za jaki¶ czas.
Mia³em podobn± sytuacjê gdy prawie piêtnastoletni bernardyn poczu³ siê zagro¿ony przez czteroletniego nowofundlanda i prowokowa³ go do walki .... czarny zawsze wygrywa³ i bra³ dziadka pod siebie, za¶ stary nie móg³ znie¶æ pora¿ki i charcza³ pod spodem a nie odpu¶ci³ .Ostatnie dwa lata spêdza³y praktycznie na jednym podwórku ale Dunaj wiedzia³ ¿eby nie chodziæ w pewn± jego czê¶æ któr± oddali¶my staremu we w³adanie do ¶mierci - ale lekko nie by³o bo tak jak nie chcia³ siê z dziadkiem laæ tak nie móg³ zrozumieæ dlaczego nie mo¿e tam akurat ³aziæ.
Lekko nie bêdzie ....
pozdr
Ares i Max , na co dzieñ przyjaciele , ale i tak dochodzi³o do potyczek , sytuacjê pogarsza³a obecno¶æ jedynej i nie wysterylizowanej suni...Zaczê³o siê niewinnie , Max mia³ zwyczaj pilnowaæ miski , tym razem to by³o wiadro z wod± , podeszlam aby j± wylaæ i Max zawarcza³...a z ty³u us³ysza³am warkot 7-mies. juzia gotowego mnie broniæ. Natychmiast rozstawi³am psy po k±tach ale Ares niestety to zapamiêta³ i zacz±l odganiaæ Maxa gdy probowal siê do mnie zbli¿aæ. W nastêpnych latach zdarza³y siê potyczki i to nawet gro¼nie wygl±daj±ce ale psy nigdy nic powa¿nego sobie nie zrobi³yi co ciekawe ¿y³y w swoistej przyja¼ni i wiêkszo¶æ czasu spêdza³y na wspólnej zabawie.Ares jest niestety mega dominantem i ¿adnym psem po odej¶ciu Maxa ju¿ siê nie zgodzi³.
Sytuacja jest poniekad,,opanowana,,.Skorzysta³am z rady Krynka i pokazuje ,,kto tu rzadzi,,.Na poczatku moim b³êdem by³ lêk przed warczacymi na siebie psami.teraz juz na tyle sie oswoi³am i przyzwyczai³am,ze kiedy dochodzi do wzajemnego warkotu,biore jednego i drugiego za obroze,po czym ,,ustawiam do porz±dku,,Na razie dzia³a i psy w mojej obecnosci nie warcz± na siebie juz tak czêsto.Jezeli warkot jest zbyt zaawansowany,wówczas biore tego co zacz±³ i odprowadzam do kojca udzielajac nagany.


Walki zadazaja sie rzadko i wygrywa podhalan.Z³atek jest jednak niesamowicie zawziêty.Przegrywa,a warczy.Pokiereszowany i przegrany;gania zwyciêsce i zaczepia do dalszej walki.Da sie z tym zyc,bo jak wspomnia³am bijatyki wystêpuja dosc rzadko,ale sa niezwykle powazne.Dochodzi do powaznych ran ,które z regu³y ma Z³atek.Chyba nie da sie z tym nic zrobic .
Zlatek jest ju¿ w takim wieku ,¿e próbuje przej±æ dowodzenie , byæ mo¿e nie¶wiadomie dajecie mu jakie¶ powody aby my¶la³ ,¿e je¶li nawet nie wa¿niejszy , to jest co najmniej równy randze starszego psa . Nawet je¶li teraz uda siê m³odego sprowadziæ do parteru , to za jaki¶ czas problem powróci ( je¶li podhalan nie ust±pi ) - Zlatek bêdzie starszy i silniejszy . Jakim¶ czê¶ciowym rozwi±zaniem mo¿e byæ kastracja - oczywi¶cie je¶li Zlatek ma zrobiæ karierê wystawow± ta opcja odpada.
Od kilku dni mam prawdziwa masakre.Mam wra¿enie,ze Z³atek postanowi³ ,,wykoñczyc ,,Nikiela.Wczoraj s±siad musia³ strzelac,ale niewiele to da³o.Wszedzie pe³no krwi...makabra.Gryza si ena ¶mierc i zycie.Wygladaja jak Go³ota po walce.Juz mysla³am,ze bedzi espokój,a jednak nie....Nikiel(podhalan)nie zaczepia ,nie prowokuje,to ju¿ak chodzi za nim i natarczywie atakuje,warczy...Mysla³am,ze po wczorajszej rzezi emocje opadna na jakis czas.Myli³am sie.Pierwszy raz widze,zeby pies mia³ takie parcie na walke.Normalny pies raczej unika konfliktowych sytuacji.Tutaj mimo,iz Nikiel stara sie mu ustepowac,Z³atkowi to nie wystarczy.³azi za nim i prowokuje bezpodstawnie do walki.Moje wczesniejsze metody na jakis czas poskutkowa³y(tzn potrafi³am prowokatora przywo³ac do porzadku)Boje sie,ze dojdzie do nieszczescia.Jesli wygrywa Nikiel,to wystarczy mu,ze przycisnie Z³atka do ziemi i przytrzyma,natomiast jesli tylko Z³atek uzyska³by przewage...Zreszta Z³óatek nie uznaje przegranej.Nawet jak lezy ,to warczy i chce dalej walczyc.Kiedys uda³o mu sie uzyskac znacz±ca przewage,i gdyby nie mój by³y m±z ,który akurat by³ u dziecka,to Nikiel prawdopodobnie nie wyszed³ by z tego ca³y.Eks wzi±³ szpadel i wali³ tym szpadlem Z³atka po g³owie,dopiero po kilku minutach pusci³ ofiare.Tamten dzien to by³ dla mnie horror.Gdyby to by³y normalne walki o ustalenie hierarhii.....Ale Z³atek nie jest ,,normalny,,po tym wzglêdem.On chce zabic...Mysla³am nad kastracja,ale boje sie ,ze w tym przypadku kastracja nie pomoze,a jescze pogorszy sprawe.Podobno jesli pies jest zbyt wojowniczy i agresywny,kastracja moze pog³êbic problem.Juz mi rêce opadaj±.
Co do kastracji,to wiaze sie z produkcja testosteronu.Nie jestem jednak pewna,czy to sam testosteron jest przyczyna jego zachowania.Kiedy by³ szczeniakiem gryz³ swoje rodzenstwo,a przeciez u szczeniaka trudno mówic o testosteronie....
Oj , widzê , ¿e trafi³ Ci siê gad taki jak mój . Wiola , to jest walka o w³adzê , bezwzglêdna i brutalna bo psy maj± mniej wiêcej równe szanse i tak bêdzie do czasu a¿ nie wy³oni siê jedyny , bezapelacyjny przywódca . Je¶li Zlatek jest typem autokratywnego kacyka to bêdzie walczy³ do koñca - albo wygra albo zginie , niestety. Tu chodzi o to , ¿e podhalan musi mu siê zupe³nie podporz±dkowaæ , ustêpowaæ w ka¿dej sytuacji i przyj±æ jego czyli Zlatka zasady . Piszesz , ¿e Twój juzio ju¿ jako szczeniak ustawia³ rodzeñstwo , by³ tym , który pierwszy gryzie a nie jest gryziony i niestety tak samo zachowywa³ siê Ares . W okresie , kiedy zacz±³ walczyæ o przywództwo z naszym Maxem , czyli psem , który w jego przekonaniu do tej pory pe³ni³ tê rolê wygl±da³o to podobnie jak u Ciebie . Z tym , ¿e ja mog³am je bez problemu rozdzieliæ ³api±c mocno za kark agresora ( czyli Aresa ) i to w zasadzie koñczy³o walkê . Koñczy³o ale nie rozstrzyga³o , jednak uda³o mi siê doprowadziæ do takiego stanu , ¿e psy ca³kiem dobrze razem funkcjonowa³y , wiêkszo¶æ czasu spêdza³y na wspólnych zabawach i tylko czasem dochodzi³o do awantury - je¶li Max siê nie broni³ to Ares zaraz dawa³ mu spokój , a uwierz mi , walki wygl±da³y bardzo gro¼nie , tak jakby psy walczy³y na ¶mieræ i ¿ycie.
Kiedy¶ , na innym forum , chyba najkrócej i najtrafniej okre¶li³am charakter mojego psa , cyt. : ..... dla niego albo tylko co¶ jest czarne , albo tylko bia³e , on potrafi tylko albo kochaæ , albo nienawidziæ ....." , obawiam siê , ¿e Zlatek ma tak samo.
W temacie kastracji powiem tylko tyle , ¿e kastruje siê psa ni¿szego rang± , a nie przywódcê . Dla dominanta kastrat przestaje byæ pretendentem do tronu . Kastracja dominanta jedynie pogorszy sytuacjê , a nie doprowadzi do zgody.
W tym samym czasie , gdy Ares z Maksem walczy³ o przejêcie w³adzy , by³ u nas równie¿ ¶redniej wielko¶ci kundelek , staruszek , wykastrowany wcze¶niej z powodu nowotworu j±der . Ares bardzo szybko podporz±dkowa³ go sobie i obj±³ swoj± opiek± . Owszem , zdarzy³o siê , ¿e czasem go ustawia³ ale D¿ok mia³ prawo je¶æ z miski Aresa , móg³ wogóle je¶æ w jego obecno¶ci i Ares nigdy go nie odgoni³ od miski , jak mia³ ochotê na reszki to czeka³ spokojnie obok a¿ D¿ok zje i odejdzie . Pozwala³ D¿okowi spaæ na swoim legowisku i pilnowa³ aby Max nie dokucza³ staruszkowi .
Je¶li nic innego nie pomo¿e to zak³adaj psom kagañce , trudno bêd± w nich chodziæ tak d³ugo , a¿ uda siê opanowaæ sytuacjê . Równie¿ ³atwiej bêdzie interweniowaæ nie nara¿aj±c siê na przypadkowe pogryzienie.
Elaja dziekuje Ci za ten post.Troche podniós³ mnie na duchu,bo ju¿ zaczyna³±m myslec,ze tylko ja mam taki,,egzemplarz,,.Rzeczywiscie jest tak,ze albo wygra,albo zginie.Nikiel go nigdy nie zaczepia,ale jest zbyt dumny,zeby ca³kowicie sie poddac.Owszem unika walki,odwraca g³owe ,odchodzi,ale Z³atek ³azi za nim i warczy...Tak d³ugo,az tamten zareaguje i dochodzi do walki.Najmniejszego psa(jamnikopodobnego)ustawi³ dosc szybko.Co prawda jescze kilka dni Franek przesiedzia³ pod kwiatkiem,ale po kilku dniach Z³atek jakby mu odpusci³.Jednak przez kilka dni jamnik nie mia³ prawa zrobic kroczku na podwórku.Musia³m jesc nosic pod kwiatki,bo ba³ sie pójsc do swojej budy.Nikiel pod ,,kwiatka,,nie wejdzie.Niby ustepuje,ale sie nie ukorzy(domena chrakterystyczna dla rasy -duma).Kiedy Z³atek zaczyna warczec,Nikiel widzac ze natrêt nie reaguje na sygna³y uspokajaj±ce ,zaczyna równiez ,,pyskowaæ,,My¶la³am o kastracji Nikiela,ale boje sie,ze jesli to zrobie,a Z³atek nadal bêdzie go atakowa³,to Nikiel bêdzie bez szans na obrone.Sytuacja od wczoraj jest bardzo napiêta i zaostrzona.Nie ma mowy o normalno¶ci.Kagañce to dobry pomys³.Ja równiez o tym pomysla³am.Niestety obecnie mam jeden(szybko nadrobie ten brak zaopatrzenia)
Musisz jeszcze wzi±æ pod uwagê m³ody wiek , dorastanie i w zwi±zku z tym "burzê hormonów " u Zlatka. On nie jest zbyt pewny siebie a parcie na w³adzê jest u niego bardzo du¿e . Dra¿ni go pewnie postawa podhalana , który wprawdzie schodzi mu z drogi ale jednocze¶nie trochê ignoruje i olewa . Dlatego Zlatek ci±gle d±¿y do konfrontacji , tak jakby codziennie od nowa musia³ udowadniaæ swoj± przewagê , której w zasadzie jeszcze nie uzyska³ . Du¿o zale¿y od Ciebie , Twojej postawy i tego czy potrafisz sobie podporz±dkowaæ psy.
Ciekawa jestem , jak one na codzieñ razem funkcjonuj± jak nie walcz± . Jak zachowuj± siê gdy zostaj± same na posesji i czy do walki dochodzi tylko w Twojej obecno¶ci lub wogóle w obecno¶ci domowników czy znajomych .
W mojej obecnosci raczej nie.Tzn na poczatku owszem;tak jakbym to ja by³a,,koscia niezgody,,.Opanowa³am jednal sytuacje i przy mnie nie odwazy³ sie atakowac.Bójki by³u pod moja nieobecnosc na podórku.(potem by³o pare miesiêcy wzglêdnego spokoju).Od kilku dni niestety ,nie ma na to regu³y.Ostatnie dwa ataki nastapi³y na moich oczach.Raczej k³otnie by³y poza moja obecnosci±.Udawa³o mi sie opanowywac sytuacje ,poniewaz s³ysza³am przez okno warkot i z regu³y wystarczy³o napomnienie s³owne.Jesli sa sami,to zalezy.Kiedy sa te ,,trudne dni,,to patrza na siebie ,,wilkiem,,.Jesli sa dni spokojne ,to potrafia razem funkcjonowac.Bez wiekszej mi³osci,ale bez bójek.Owszem zdazy sie ,ze zawarcz± na siebie,jednak na tym sie konczy.Natomiast ostatnio jest tak,jak opisa³am wyzej,czyli nieciekawie.
Na pewno nie zaszkodzi gdy odizolujesz od siebie psy, tak aby nie mia³y do siebie dostêpu, gdy nie s± pod opiek±, zapewnij im jakie¶ zajêcie, które je zmêczy, karm w osobnych miejscach, wprowad¼ powtórkê z pos³uszeñstwa i niech na wszystko (jedzenie, spacer, Twoje zajêcie siê nimi, dos³ownie wszystko) sobie zapracuj±, wykonuj±c jak±¶ komendê, w szczególno¶ci Z³atek.
A najlepiej skontaktuj siê z kim¶ po kursie COAPE, zdiagnozuj± problem i pomog± go rozwi±zaæ.
Zgadzam siê z Toba Wojtku , ale z drobn± poprawk± - je¶li zaczniemy sztucznie izolowaæ psy to mo¿e sie okazaæ , ¿e izolacja bêdzie konieczna do koñca ¶wiata , hehe. Lepiej aby ka¿dy z nich mia³ swoj± prywatn± przestrzeñ , gdzie mo¿e swobodnie przebywaæ a izolowaæ tylko w czasie karmienia . Wygl±da na to , ¿e one siê nie lubi± i raczej nie ma wiêkszej nadziei nato aby wspólnie spêdzany czas sprawia³ im przyjemno¶æ.
Mam jeszcze inn± teorie , niekoniecznie poprawn± bo nie znam tych psów , a mianowicie przypuszczam , ¿e Zlatek jako szczeniak nie zosta³ przez podhalana potraktowany jako fajny kumpel do zabawy , owszem starszy pies zaakceptowa³ jego obecno¶æ ale to wszystko. Ju¿aki s± nieufne , wiadomo , a wiele z nich w m³odym wieku cechuje te¿ du¿a niepewno¶æ , czêsto lêkliwo¶æ . Szalone zabawy z innym , zaprzyja¼nionym psem potrafi± zrobiiæ du¿o dobrego i pozwalaj± ma³emu ju¼kowi roz³adowaæ stres i emocje , a jednocze¶nie wyzwalaj± endorfiny zwane hormonem szczê¶cia . Niestety , te same endorfiny wyzwala równie¿ walka .... i tu siê zaczyna problem bo to jest sposób samonagradzania siê psa . My , w³a¶ciciele nie mamy na to ¿adnego wp³ywu i niestety trudno sytuacjê , które wyzwalaj± ten hormon zastapiæ czym¶ co sprawi psu wiêksz± przyjemno¶æ. To mo¿e byc tak , ¿e testosteron pcha m³odego do bójki , a wyzwalaj±ce siê endorfiny nagradzaj± go za takie postepowanie.
Wiola strasznie trudna sytuacja. Zaczynam siê obawiaæ czy u mnie nie ma zacz±tków na co¶ podobnego. Moje dwie suki po tygodniowej izolacji ustali³y miêdzy sob± kto tu rz±dzi tzn starsza bordo¿ka sprowadzi³a Tajge do poziomu i wygl±da³o, ¿e po sprawie. Dzisiaj po 3 miesi±cach Tajga niemi³osiernie mêczy staruszke Diunê: szczeka na ni±, warczy, biega w kó³ko tak ¿e czasami Diuna nie mo¿e i¶æ, podgryza j± te¿ za ucho. Kiedy przegnie, a Diuna poka¿e zêby nie na ¿arty to odskakuje na kilka m i zaraz wraca i robi to samo. Czyli Diuna siê odgania, ignoruje j±, a Tajga nie wie ju¿ co wymysleæ ¿eby wci±gn±c j± w jaki±¶ zabawê czy konflikt nie wiem jak to interpretowaæ. Na razie nie ma powa¿nych spiêæ ale wygl±da to dziwnie. Mi jest ¿al Diuny ale m±¿ zawsze mówi zostaw - albo sobie da radê albo siê podda. Czasami wydaje mi siê, ¿e Tajga robi to z nudów, na spacerach s± bardzo zgran± par±, podobnie podczas pilnowania jak jedna podnosi g³owê lub szczeknie druga natychmiast robi to samo. Na razie obserwuje...
Edyta,mam nadzieje,ze Twoje obawy sie nie sprawdz±.Takie sytuacje nie u³atwiaja zycia.Obserwuj i daj znac jak sytuacja sie rozwinie.Moze m³oda zaczepia do zabawy?Co do moich psów,to Nikiel od szczeniaka,jest typem,,powolniaka,,wiec moze rzeczywiscie nie by³ najlepszym kumplem do zabawy dla m³odego Z³atka,ale traktowa³ go dobrze.Nie izoluje ich,bo to nie rozwiazuje problemu,ale zaostrza.Kiedy gdzies musze wyjsc,to wówczas owszem(od paru dni).Co do szkoleniowców,to problemem jest fakt,iz mieszkam w rejonie w którym nie ma takich osób.Najblizszy ok ok 60 km ode mnie(z tego co szuka³am)a niestety nie stac mnie na op³acenie us³ug kogos kto musia³by tak daleko doje¿dzac(a po caope -ponad 100km)Jedynym rozwi±zaniem ,które przychodzi mi do g³owy to kastracja,ale nie wiem ,czy jak juz pisa³am nie skrzywdze Nikiela.Bo jesli kastracja nie pomoze i Z³atek nadal bêdzie go ,,nêka³,,to Nikiel zostanie niejako bezbronny.Wydawa³o mi sie,ze zapanowa³am nad sytuacja,ale sama siebie chyba oszukiwa³am.Wojtek,masz racje.Od jutra nie ma nic za darmo.:)Codziennie wsiadam na rower i biore ich do lasu.Musza sie nabiegac za rowerem,ale niestety po powrocie na podwórko jest to samo.Spacer pieszo ostatnio nie wchodzi w gre,w³asni przez ich wzajemne relacje,a jak biegna za rowerem,to nie maja czasu sie pok³ócic.Pisze w lmn,ale w³asciwie zawsze zaczyna Z³atek.Dziêkuje wszystkim za posty i dam znac za jakis czas jak sytuacja wygl±da.
MInelo juz ,,troche ,, czasu i moge napisac, ze sytuacja jest opanowana Zdazaja sie czasami drobne potyczki,ale nie grozne. Zlateek wydoroslal, zmadrzal, wyciszyl sie znacznie...najbardziej zmienilam sie ja sama, co zaowocowalo zelazna dyscyplina ,a ta z kolei spokojem w naszym stadzie. Niebylo latwo,ale jestem teraz ,, twarda baba,, a znajomi nie moga wyjsc z podziwu,iz mam tak ,,wytresowane,, i posluszne psy Nie bede opisywac moich metod jakimi osiagnelam zgode na podworku, bo czesc osob bylaby zbulwersowana,ale poczatkiem sukcesu bylo to,ze przestalam sie bac.Kiedy czytam swoje poprzednie posty z tego watku, usmiecham sie z ulga,ze mamy to juz dawno za soba

Gratulujê sukcesu bo spokój w domu jest najwa¿niejszy .
Jak najbardziej napisz co u Ciebie zadzia³a³o , wiele osób ma problemy z psami i pewnie skorzysta . ¬ród³o sukcesu jest jedno - psy zrozumia³y , ¿e to Ty jeste¶ kapitanem tego okrêtu Z do¶wiadczenia wiem , ¿e czasami trzeba ostro potraktowaæ przeciwnika aby mu co¶ za¶wita³o we ³bie
Super gratulacje czasem trzeba zastosowaæ niekonwencjonalne metody ale có¿ ¿ycie, najwa¿niejsze ¿e wszystkim wysz³o to na dobre ja moich metod tez bym do koñca nie opisa³a pozdraiam



Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Pyza na polskich dró¿kach Design by SZABLONY.maniak.pl.